25 lip 2013

Lubię dawać :)

Zawsze miałam coś z tym dawaniem. Dużo więcej frajdy sprawia mi robienie prezentów, niż ich dostawanie. Uwielbiam wręcz, uważnie słuchać co moi bliscy mówią, czasem nieświadomie coś chlapną, że potrzebują lub by chcieli, a ja przemilczę, poczekam do okazji i ciach, dostają zaskoczeni :) Nie wiem skąd takie u mnie odruchy, jestem jedynaczką i zawsze słyszałam: jedynacy to egoiści. Mama mi chyba jednak co innego zaszczepiła, od małego dziecka pamiętam pomaganie potrzebującym, dzielenie się z bliskimi i nie tylko. Taka filozofia w życiu, nie MIEĆ, ale BYĆ, a nawet DAĆ. Bo dawanie to świetny sposób bycia, nie tylko o materialne dawanie tu chodzi, lecz o pomaganie w ogóle. Form może być wiele.

Piszę o tym gdyż znalazłam nowy sposób na dzielenie się :) Wczoraj dołączyłam do nobliwego grona honorowych dawców krwi.
Bardzo się cieszę, że w końcu się zdecydowałam, długi czas miałam pewne opory, wynikające z obaw pt. zemdleję, zwymiotuję itp...
Widok krwi mnie nie rusza, sama mogę pobierać, a obawy wynikały z odległego doświadczenia, kiedy to obdarowałam pielegniarkę w białym ślicznym fartuszku zawartością mojego żołądka, tylko dlatego, że wzięła ode mnie więcej krwi, niż zwykle się do badania pobiera... Myślałam więc, że przy donacji może się stać podobnie, bo dużo ciągną... Nic się nie stało, bo byłam wyspana, po zdrowym śniadanku, więc warunki idealne (poprzednia sytuacja była w czasach nastoletnich i na czczo, pewnie jeszcze pod stresem, bo na oddziale szpitalnym). A wczoraj nawet mi się słabo nie zrobiło! Było super! Oddałam w sumie około 450 ml, czas 7 minut, więc ponoć standardowy, okazało się że hemoglobinę mam na wysokim poziomie (14,4) i mogę się dzielić do woli, co po wczorajszym doświadczeniu z pewnością będę czynić!
Do zaciśnięcia w dłoni podczas wkłucia dostałam piankowe serducho, jakież to wymowne "Serce na dłoni" :)

żródło: internet
 

Wypytałam przemiłą pielęgniarkę wzdłuż i wszerz o wszytsko co mi do głowy przyszło, dowiedziałam się sporo o grupach krwi, które występują rzadko, które są popularne, ale za to łączą się ze wszystkimi innymi. W naszych szerokościach geograficznych około 70% ludzi ma grupy krwi o czynniku Rh+, więc te z Rh- są mniejszością. Dowiedziałam się na co moja krew zostanie podzielona - zrobią z niej aż trzy "produkty": płytki krwi, osocze i coś co się nazywa chyba masa czerwonokrwinkowa?
O tym jak bardzo potrzebne jest zabezpieczenie odpowiedniej ilości jednostek przy zabiegach operacyjnych, najwięcej przy operacjach na otwartym sercu, jak stosuje się krążenie zewnętrzne. Kosmos, co ludzie potrafią własnymi rękami zdziałać!
Pielęgniarka ubolewała, że człowiek nie potrafi jeszcze sam wyprodukować krwi, dlatego krwiodawstwo jest dla medycyny bardzo istotne. Ja jednak jestem innego zdania, jest już tyle sztucznych rzeczy na świecie, niech chociaż krew w człowieku zostanie prawdziwa...
Kobiety mogą oddawać krew raz na kwartał, mężczyźni jeszcze częściej. Trzeba tylko wziąć pod uwagę kilka czynników. Należy zachować 2-4 tygodniowy odstęp czasu po zakończeniu zażywania leków, ewentualnych infekcjach dróg oddechowych i innych chorobach (w zależności od rodzaju), 6 miesięcy po zabiegach operacyjnych, szyciach chirurgicznych i innych zabiegach inwazyjnych.

A przy okazji pomagania innym sami zyskujemy :) wywalając nadmiar żelaza, który nie jest zbyt korzystny dla organizmu. Tutaj ktoś fajnie pisze o pozytywnych efektach oddawania krwi.
Jest to również okazja do gruntownych badań krwi, których wyniki dostaje się za free.
Niektórzy oddają też, bo dostaje się dzień wolny od pracy i dużo czekolad (tzw. ekwiwalent energetyczny) - co kto lubi, ja swoje również oddałam :)
Taki ze mnie dawca!

5 komentarzy:

  1. Gratulacje:) honorowy krwiodawco:)
    Wspaniale to opisałaś:) Mój mąż też oddaje krew. I to dość regularnie:) Ja się niestety nie łapię ze względu na leki. Ale fajnie jest poczytać, że są ludzie, którzy chcą pomagać innym i faktycznie to robią:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)

    To zapytaj męża czy "czuje potrzebę" taka fizyczną, oddania krwi jak już 2-3 miesiące nie oddawał. Bo od jednej osoby słyszałam taką opinię, że jak się regularnie oddaje to potem jest uczucie przepełnienia. Natomiast w internecie piszą, że krwiodawstwo nie uzależnia, i że takie opinie to bzdury ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w swoim życiu oddałam dwa razy i uważam że nie ma się czego bać. Ale później usłyszałam że w szpitalu sprzedają krew za 400 zł. To bardzo dużo bo człowiek oddaje z myślą że komuś pomoże bez podziału na tych co stać lub nie. Choć z drugiej strony pewnie przechowywanie krwi swoje kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam różne ploty, ale w większość z nich nie wierzę. Punkt krwiodawstwa, w którym byłam (Wrocław, Weigla) w pierwszej kolejności zabezpiecza krew dla szpitala, przy którym się znajduje. Jak idziesz na zabieg do szpitala, to Cię nikt nie prosi, aby zapłacić 4 stówy za krew. Na pewno ta krew jakąś wartość finansową posiada, wprawdzie krwiodawca kasy nie dostaje, jedynie ustawowy ekwiwalent energetyczny, a także komplet badań krwi, których przeprowadzenie sporo kosztuje. Nie wnikam jak to jest finansowo rozwiązane, nikt na targu z workiem mojej krwi nie stoi :), a potrzebujących w szpitalach jest mnóstwo, więc nie sądzę, że krew jest sprzedawana za granicę (i taką plotę słyszałam), bo raczej jej brakuje niż są nadwyżki. A nawet jakby się okazało, że czasem jest nadwyżka i krew zostanie sprzedana, bo maksymalny termin jej przechowywania to jedynie 1,5 miesiąca, to wierzę, że pieniążki, które szpital za nią dostanie nie pójdzie na wódkę dla ordynatora ;) ale na zakup czegoś co jest potrzebne. Tak, wierzę w dobro intencji ludzkich. Czasem jest inaczej, ale i tak uważam, że lepiej w nie wierzyć, niż wszędzie doszukiwać się oszustw i wyzysku... Taką mam filozofię i dobrze mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny bezcenny gest....ja niestety odpadam, ale mój M oddaje krew....tak więc jestem Za takim akcjom:) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w me blogowe strony:)

    OdpowiedzUsuń