31 gru 2013



Wszystkim czytelnikom życzę wspaniałego nowego roku, dużo zdrowia i twórczej radości :)

Panna Pikotka


źródło: http://uhkgallery.blogspot.com

20 gru 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 21 - WOLNY WYBÓR

Temat na najbliższy tydzień to "WOLNY WYBÓR"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Dzisiaj wszyscy mamy wolny wybór! To taki wyzwaniowy temat dowolny. Zrób zdjęcie jakie tylko chcesz i uzasadnij swój wybór:)

To już ostatni tydzień wyzwania, szkoda, fajnie było :) Dziękuję wszystkim za udział, zdjęcia można jeszcze dodawać do końca grudnia, a od 1 do 15-go stycznia odpalamy głosowanie :) To już tylko formalność, bo obiecałam, że będzie, choć przy tak małej ilości uczestników wyznania, można by pominąć tę część :) Wyniki będą ogłoszone w osobnym poście, a nagrody dla wiernych uczestników prześlę pocztą.
Wyniki pojawią się dopiero na przełomie stycznia i lutego, gdyż na początku roku mam szczęście wyjechać do Stanów :) Oczywiście przywiozę foto-raport, po drodze będzie Toronto, a potem Floryda i Nowy Jork, już się nie mogę doczekać!!!

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję, że byliście ze mną i zapraszm na wyzwania w przyszłości, jak tylko wymyślę coś nowego ;)

ŻYCZĘ WESOŁYCH ŚWIĄT...

...a moje dzisiejsze dowolne zdjęcie to napęd świeczkowy :) Całe 6 łosi mechanicznych :)))






13 gru 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 20 - WINA

Temat na najbliższy tydzień to "WINA"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Znów niejednoznacznie :)

Czyja wina? Lepiej razem napijmy się wina ;)






6 gru 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 19 - NIEBIESKI

Temat na najbliższy tydzień to "NIEBIESKI"Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Dwa poniższe zestawy lampek zainspirowały mnie do stworzenia swojego :)

 

źródła:
1. http://www.spoon-tamago.com/2011/11/28/diy-origami-cube-lights/
2. http://frugalbits.com/home-garden/how-to-make-origami-christmas-light-box-ornaments/

Swój zrobiłam również na bazie choinkowych lampek led, na białym kablu, tzw. sopli lub kurtyny, jednak jest to wersja "dla leniwych" ;) Zamiast sześcianów origami użyłam zgniecionych kawałków papieru. Lampa powstała bardzo szybko! Polecam na święta, daje fajny nastrój :) U mnie jako tymczasowy żyrandol.



W ten sposób powstało również zdjęcie do wyzwaniowego tematu "NIEBIESKI". W rzeczywistości wygląda to dużo lepiej, chyba muszę potrenować robienie zdjęć świateł... 








3 gru 2013

BUSUU - fajna platforma do nauki języków

Niedawno rozpoczęłam naukę kolejnego języka, tym razem niemieckiego. Mój drugi język to angielski, ale w dzisiejszych czasach to za mało, więc zaplanowałam kolejne: niemiecki i hiszpański.
Trafiłam na bardzo fajną stronkę do nauki języków, którą serdecznie polecam:

 - jak wejdziesz tędy i zarejestrujesz się, dostanę dostęp do dodatkowych ćwiczeń :)

Kurs można dopasować do swojego aktualnego poziomu (ja musiałam zacząć od A1, czyli kompletna noga...) Materiał podzielony jest na rozdziały tematyczne, a dodatkowo na sekcje: słownictwo, gramatyka, dialogi, pisownia, wymowa oraz powtórki z rozdziałów i działów. Z biegiem nauki rośnie nasze drzewo językowe i pięknie rozwija się cały ogród :) Fajną rzeczą jest, że inni użytkownicy platformy pomagają nam sprawdzając nasze zadania i poprawiając je, są to osoby posługujące się od urodzenia językiem, którego się uczysz. Ty możesz również pomagać obcokrajowcom uczącym się polskiego! Świetna zabawa i dużo satysfakcji!

Schöne Grüße!
 
 

29 lis 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 18 - SZYK

Temat na najbliższy tydzień to "SZYK"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Lubię wyrazy niejednoznaczne.
Szyk i szyk. Który wybierzecie? A może uda się uchwycić na fotografii oba na raz?







22 lis 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 17 - PRZYPADEK

Temat na najbliższy tydzień to "PRZYPADEK"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Skąd się bierze fajną koszulkę z żyrafką?? Wystarczy podczas gotowania obsypać się papryką w proszku :) Jak Wam się podoba?








15 lis 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 16 - CIERPLIWOŚĆ

Temat na najbliższy tydzień to "CIERPLIWOŚĆ"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.


Trafiłam na serię puzzli, kolaży zdjęć z różnych miast... i wsiąkłam. 


Sezon zimowego przesiadywania w domu rozpoczęłam puzzlami, przekształcając to powoli w DYI. Ułożone puzzle naklejam na płyty robiąc z nich obrazy na ścianę w korytarzu. Jak skończę wszystkie to pokażę Wam moją "galerię na schodach", tymczasem przedstawię tutorial jak poradzić sobie z utrwalaniem puzzli i tworzyć piękne obrazy.



Moja seria to puzzle pomiędzy 500 a 1500 elementów, dominuje kolorystyka czarno-biała, co zwiększa ich poziom trudności, ale podoba mi się, że mają dużo szczegółów. 




Nie lubię puzzli, gdzie połowa klocków, czyli np 700 sztuk, to niebo w dwóch odcieniach... droga przez mękę...


JAK NAKLEJAĆ PUZZLE?

W markecie budowalanym kupiłam docinane na wymiar płyty (HDF, szara, o grubości 3 mm). Rozwiązanie jest szybkie i tanie, bo płyta kosztuje jakieś 8 zł za metr kwadratowy i mogłam je odebrać w punkcie cięcia drewna po 15-tu minutach od podania wymiarów jakie potrzebuję.
A więc zamawiam odpowiednią ilość płyt o wymiarach puzzli (jak podano na opakowaniach), co również ułatwia mobilność w mieszkaniu :) Jak układamy puzzle na takiej płycie, to możemy je łatwo przemieścić dopóki nie są skończone, aby nie blokowały stołu.
Oprócz tego zakupiłam:
  • taśma z włókna szklanego (zwykle używana do łączenia rigipsów)
  • klej do drewna typ wikol, opakowanie za 6 zł wystarcza na około 3 puzzle z 500 elementów
  • najtańszy pędzel
  • zawieszki do obrazków
  • klej szybkoschnący (żel, ułatwia dozowanie)
  • plaster jedwabny (to akurat w aptece)

W pierwszej kolejności zamocowałam zawieszki do płyt za pomocą plastra nasączanego stopniowo "kropelką", co zapewnia bardzo silne mocowanie. Do mniejszych wymiarów użyłam jednej zawieszki, do większych po dwie sztuki. Należy pamiętać o wymierzeniu równych odległości, aby obrazek prosto wisiał :)


Taśma z włókna szklanego nadaje się do połączenia puzzli po ich lewej stronie na czas smarowania klejem i przenoszenia na płytę. Jest wygodna w użyciu, bo jest samoprzylepna, można ją łatwo docinać na potrzebne kawałki.



Następnie smarujemy lewą stronę puzzli klejem do drewna i przyklejamy na płytę. Tu są dwie metody. Pierwszą stosowałam przy mniejszym formacie puzzli czyli 500 elementów - 48x34 cm - smarowałam całe "plecy" puzzli, przykładałam równiutko deskę i dociskałam ciężkimi przedmiotami. Trudność, trzeba szybko smarować klejem, bo trochę wysycha. Przy dużych powierzchniach niemożliwe na raz, puzzle 1000 elementów mają wymiary 68x48 cm, a 1500 elementów to 85x58 cm. Tu zastosowałam metodę nr 2, czyli taśmę przyklejałam na prostokąty (jak na zdjeciu wyżej), które po kolei smarowałam klejem i obracałam przenosząc do naklejenia na płytę. Trzeba trochę zdolności manualnych :) Dużo bardziej podoba mi się takie rozwiązanie, niż wstawianie puzzli w ramę za szkłem, gdyż ładnie widać połączenia puzzli oraz ich matową fakturę. Efekt jest super!



Na półce od dawna czekają na mnie puzzle 3000 elementów, jakoś nie mogę się za nie zabrać, ale może wkrótce się uda. Myślę, że 3 tysiące to mój limit, więcej bym się nie zdecydowała... Jak widzę 5000 to już mi się w głowie kręci, myślałam, że to max, ale potem znalazłam puzzle 12 000, 24 000, a nawet 32 000 elementów! To już jest tak niewyobrażalnie dużo... zwłaszcza, że poziom trudności rośnie nieproporcjonalnie do ilości klocków. To nie to samo co ułożyć 32 razy puzzle z 1000 elementów. Zobaczcie ten wzór, tylko podstawowe kolory, proste kształty, bez odcieni i detali, wszystkie są do siebie podobne... Mrówcza praca... Czy to zabawa dla masochistów czy dla skrajnie, bardzo, mega, wyjątkowo spostrzegawczych? ...i znudzonych? Na pewno dla cierpliwych :)






8 lis 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 15 - SPORT

Temat na najbliższy tydzień to "SPORT"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Pora jesienno-zimowa sprzyja gromadzeniu się kilogramów, więc pora na zintensyfikowanie działań fizycznych. Pora na sport!
Co robicie, aby zachować formę?
Ja staram się biegać, ale kiepsko mi to raczej idzie, jakoś starsznie cierpię, chyba jednak to nie dla mnie... Za to lubię jeździć na rowerze, na rolkach, ćwiczę jogę oraz pilates, co mi dużo bardziej odpowiada. No i grywam w bilard (pool). Niby sport, ale od tego nie schudnę, zwłaszcza, że konkurencją towarzyszącą jest beer-lifting :)






1 lis 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 14 - JESIEŃ

Temat na najbliższy tydzień to "JESIEŃ"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.







25 paź 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 13 - PYCHA

Temat na najbliższy tydzień to "PYCHA"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

pycha

postawa charakteryzująca się przecenianiem własnej wartości, swoich zasług, wysokie mniemanie o sobie; wyniosłość, zarozumiałość, megalomania, mania wielkości

pycha

pychota, pyszota;
1. potocznie: wykrzyknik, zwykle powtórzony, używany w celu ukazania zadowolenia ze smaku spożytej potrawy lub zakomunikowania, że ma się na coś ogromny apetyt; mniam;
2. w użyciu przymiotnikowym: wspaniały, znakomity, pyszny (np. pycha czekolada); smaczny

pycho

pyszczek

źródło: Słownik Języka Polskiego na sjp.pl


Wybieram bramkę nr 2, opiszę Wam przepis na coś pysznego. Na topie u mnie jest teraz hummus :) Nic odkrywczego, bo jest to tradycyjne danie kuchni arabskiej.
Hummus oznacza po arabsku ciecierzyca (arab. حُمُّص; - ciecierzyca) i właśnie ona jest głównym składnikiem potrawy/pasty o tej samej nazwie.

Hummus - czyli moja ulubiona pasta do chleba żytniego :)


Podane ilości są na dużą porcję, ja lubię grubo posmarować :) wychodzi 4-5 słoiczków do zużycia w kilka dni, jest to okazja, żeby się z kimś podzielić :) Trzeba przechowywać w lodówce, z reguły może postać jakieś 5 dni, potem zaczyna niestety kwaśnieć. Jednak warto, mamy przyrządzone przez siebie smarowidło, bez konserwantów i innych podejrzanych składników, wiemy co jest w środku - to co wrzuciliśmy ;)

Składniki:

400 g ciecierzycy (waga 1 op. suchej)
około 170-180 g pasty sezamowej "tahini" (mały słoiczek lub pół dużego)
sok z 1/2 cytryny
ząbek czosnku
sól, pieprz i inne przyprawy wg uznania

Sposób przyrządzenia:

Używam suchej ciecierzycy, mimo, że jest z nią więcej roboty, wolę ten smak i satysfakcję ze świeżo przyrządzonego jedzonka (dla pracowitych inaczej: można użyć ciecierzycy konserwowej). Całe opakowanie namaczam w dużej ilości wody, kilkakrotnej objętości suchego ziarna. Robię to rano przed wyjściem do pracy, a po powrocie (około 9-10 h) już jest napęczniała i można gotować.

Wodę z moczenia wylewam, do gotowania używam świeżej wody. Gotuję do czasu, aż cieciorka jest miękka, około jedną godzinę. Wodę z gotowania odlewam, ale jej część zostawiam, bo potem używam jej do uzyskania odpowiedniej konsystencji hummusu podczas miksowania. Jak ciecierzyca trochę ostygnie, dodaję ząbek czosnku, tahini, sok z cytryny, przyprawy i miksuję blenderem. Powinno być dość gęste, ale aby dało się miksować, konsystencja podobna do purée ziemniaczanego. Potem po wstawieniu do lodówki pasta jeszcze trochę zesztywnieje.

Inne przyprawy, które zdarza mi się dodawać to kozieradka, kolendra mielona, pieprz cayenne, majeranek, inne zioła. Czasem, w zależności od humoru, robię różne wariacje hummusu, np. dodaję do blendowania suszone pomidory z oleju albo zielone oliwki, tylko wtedy trzeba pamiętać o zmniejszeniu ilości soli.

Tahini nie jest u nas bardzo popularne, ja kupuję je w sklepikach ze zdrową żywnością, ale można je zastąpić dodając zmielone nasiona sezamu i olej sezamowy. Efekt końcowy będzie taki sam.

Pycha!



... do tego jajko na miękko, kiełki słonecznika, kawałek chleba i królewskie śniadanie w promykach słońca gotowe!



Zapewniam, że było PYCHA ;)






18 paź 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 12 - EKO

Temat na najbliższy tydzień to "EKO"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Co to dla was znaczy być eko?
Moja definicja: Zdrowo dla siebie, z szacunkiem dla otoczenia!
Mi na tym zawsze bardzo zależało, aby żyć w sposób ekologiczny, mam wrażenie że ten stan się u mnie wciąż pogłębia :) Nigdy dosyć, to taki rodzaj samodoskonalenia. Co jeszcze mogę zrobić aby żyć w zgodzie z naturą? Całe mnóstwo rzeczy! Życie w mieście, w obecnych, "szybkich" czasach, wcale temu nie sprzyja. Moja ekologia sprowadza się zaledwie do segregowania śmieci, oszczędzania surowców oraz zdrowego odżywiania. Każde z nich to temat rzeka, w każdym z nich mogłabym jeszcze sporo poprawić. Wciąż myślę o zupełnej zmianie stylu życia, wyprowadzić się na wieś, wypisać się z tego miejskiego wyścigu do nikąd i przenieść się w inny rytm, ten ściśle związany z przyrodą. Ale chyba brakuje mi odwagi, to kompletne wywrócenie dotychczasowego życia do góry nóżkami. Może kiedyś...

A tymczasem: plastik, szkło, papier, kompost - oddzielnie. Ale to już normalka od kilkunastu lat, tak, że aż nie mogę zrozumieć, że ktoś tego nie robi... Prawie nic nie zostaje w kuble na odpady zmieszane, jak się dobrze posortuje. Ludzie jakieś wymówki mają, np. że mieszkanie za małe, aby zmieścić więcej niż jeden kubeł na śmieci... Co tu się tłumaczyć? Jak się chce, to można. Ja nie segreguję śmieci, bo mi ktoś kazał, tylko z mojej woli. Bo uważam to za słuszne. Chociaż kuchnię mam dość małą, ale i tak mieszczę w szafce śmieciowej kilka małych pojemników na różne rodzaje odpadów, które codziennie muszę wynieść. A jakieś argumenty, że wszystko wpada na jeden samochód, albo że sortownia wszystko zrobi, albo że to nie ma sensu, bo sortowanie w ogóle nie istnieje? Jakieś bzdury... a poza tym właściwie jakie to ma znaczenie? Niech każdy popatrzy na siebie. Segregowanie ma sens niezależnie co się z tym dalej dzieje w tym momencie. Przede wszystkim, segregowanie śmieci w domu zwiększa świadomość ile czego zużywamy, skłania do refleksji co można wykluczyć, co ograniczyć. Mam nadzieję, że ta świadomość niebawem zwiększy się na tyle, że ludzie pójdą po rozum do głowy i chociażby rynek opakowań wtórnych przejdzie jakąś przemianę.

Po co nam opakowania woielomateriałowe, po co nam pakowanie prawie każdego produktu w oddzielną foliówkę??? Ja chodzę na zakupy zawsze z torbami. Po zakupach też się z torbami idzie, ale to już w innym znaczeniu :) Co do wyboru produktów wybór coraz bardziej ograniczony... większość rzeczy made-in-china staram się omijać, ale to często mission-impossible jeśli nie ma alternatywy... Jak coś jest pakowane w blistry, z reguły bojkotuję. Do furii doprowadza mnie, że małe pierdółki, które mogłyby zupełnie nie mieć opakowania, albo jakieś skromne papierowe, są pakowane w plastikowe blistry o powierzchni bliskiej pół metra kwadratowego. Tym sposobem producent stara się wyróżnić swój mały produkt wśród miliona innych poprzez zwiększenie jego powierzchni na półce, aby potencjalny konsument miał na czym zawiesić oko. Bo w tych konsumpcjonistycznych czasach nie kupuje się rzeczy niezbędnych, tylko reklamowane. To walka o klienta i przekonywanie go aby kupował jak najczęściej i jak najwięcej tego czego kompletnie nie potrzebuje. Często już na etapie produkcji rzeczy projektowane są tak, aby się psuły i zużywały, abyśmy musieli wrócić i nabyć nowe. Punkty napraw poznikały, teraz się nie naprawia, tylko wymienia. To temat który mnie bulwersuje, staram się z nim pogodzić, jednocześnie walcząc w dniu codziennym na swą małą skalę. Naprawiam własnoręcznie co się da, staram się nadawać przedmiotom drugie życie poprzez kupowanie używanych (pchle targi są skarbnicą) oraz znajdowanie opcji innej niż wyrzucanie, na to czego ja już nie potrzebuję. Jednak czasem czuję, że ulegam pokusie ogromu otaczających nas pięknych, fajnych, to-mi-się-na-pewno-przyda lub bardzo-chcę-to-mieć przedmiotów... Ech, ten marketing i ludzkie słabości...

Jedzenie, to kolejny temat. Mięsa nie jem od kilkunastu lat, mój syn od zawsze. Powodów o takiej decyzji jest wiele, tak wiele jak wszyscy jarosze moga wymyślić, bo każdy z tych powodów jest istotny. Ale poruszę głównie ten, że nie do przyjęcia dla mnie jest, że zwierzęta miałyby żyć całe życie jak w Auschwitz po to, abym mogła zjeść kawałek czyjegoś ciała. Może jestem z innej planety, ale to dla mnie niemożliwe. Poza tym co się dostaje na talerz? Kotlet o zawartości połowy tablicy Mendelejewa. Do apteki nie trzeba iść, bo kotlet już wszystko zawiera. Zwierzęta się "leczy" zanim jeszcze zachorują, bo przy fabrycznych warunkach nie można sobie pozwolić na jakieś zagrożenia chorobami. Poza tym szprycowanie hormonami wzrostu, żeby było szybciej, czyli wydajniej.
Z warzywami i innym jedzeniem niestey też nie jest kolorowo.Sztuczne nawozy, środki ochrony roślin, nienaturalne warunki uprawy, modyfikacje genetyczne, to wszystko odbija się na naszym zdrowiu. Ostatnio jestem pod wrażeniem informacji o totalnej szkodliwości pszenicy, która w przeciągu ostatnich 40-50 lat została tak zmodyfikowana, że nie jest już właściwie pszenicą. 10 krotnie zwiększona wydajność pociągnęła za sobą zmianę wyglądu (zbyt ciężkie kłosy wymagały skrósenia i pogrubienia łodygi), a to pociągnęło za sobą szereg dyskretnych zmian, które wywołują lub wzmacniają dużo mniej dyskretne choroby... np. tak powszechną cukrzycę. Polecam, książka ma tytuł "Dieta bez pszenicy" (W. Davis)  niestety napisana w bardzo amerykańskim stylu...
Tak więc omijam co uznałam za niezdrowe, wykluczyłam mnóstwo produktów, czytam co kupuję. Nie używam jedzenia przetworzonego, staram się zawsze gotować w domu, ze świeżych produktów. Odzwyczaiłam się od tradycyjnego cukru, nie używam żadnych produktów zawierających słodziki, konserwanty czy wzmacniacze smaku. Warzywa i owoce w miarę możliwości wybieram ekologiczne. Jednak i to nie jest łatwe. Mnóstwo producentów oferuje produkty certyfikowane, jednak nie wiem jak to osiągają, że wszystkie buraczki, ziemniaczki czy pietruszki są jak z obrazka, proste, czyściutkie jakby rosły w laboratoryjnych warunkach, bez jednej dziurki od robaczka? Zastanawia mnie, jak się to osiaga bez używania środków ochrony roślin czy nawozów? Przecież bez tego marchewka rośnie jak chce i na pewno nie jest podobna do sąsiadki jak druga kropla wody... A sałata? U mnie w ogrodzie wszystko zjadają ślimaki albo inni amatorzy zieleniny. Żadne metody pozachemiczne nie są stuprocentowo skuteczne aby uchronić sałaty od choćby jednej dziurki. Ale marudzę... Mam nadzieję, że wciąż można znaleźć zdrowe jedzenie i że coraz więcej osób zechce zwracać uwagę, co kładą na swoim talerzu oraz na talerzach tych, których kochają. Pamiętajmy, że konsument w dużej mierze tworzy rynek, nie wymagajmy aby pomidorki czy jabłuszka zawsze wyglądały jak z reklamy, te bardziej krzywe czy z dziurką też są ok, a może nawet lepsze, bo jak robak zechciał coś ugryźć, to znaczy że się do tego nadało. Organizmy niższego rzędu często mają lepiej zachowane instynkty samozachowawcze, niż my.

Przy temacie jedzenia powraca kwestia opakowań. Kiedyś więcej przygotowywało się od podstaw we własnej kuchni, przynosiło się różne warzywa w jednej materiałowej siatce do domu i z tego przygotowywało się różne rzeczy i przechowywało w naczyniach wielorazowego użytku. Teraz, dla wygody, wszystko można kupić gotowe, w dużo wiekszej liczbie wariantów. Serki, paszteciki, pasty, jogurty i wiele więcej gotowego jedzenia typu "podgrzej, zjedz i zapomnij" wszystko w plastikowych pudełkach i butelkach, czasem jeszcze przyozdobione przez producenta papierkami i sreberkami dla podniesienia wizualnych walorów produktu. Efekt: góra śmieci... Temat - koło.

Ale się rozpisałam... na koniec chciałabym zaznaczyć że wszsytkie powyższe żale wynikają z moich luźnych przemyśleń, nie zawsze z jakichś żelaznych zasad, nie jestem żadnym skrajnym ortodoksem i z reguły dopuszczam możliwość, że mogę się mylić :) Nie miałam też zamiaru nikogo urazić, kto myśli/czuje/żyje inaczej niż ja. Jeśli tak się stało, bardzo przepraszam. I pozdrawiam!


Czas na zdjęcie, trochę spóźnione, bo długo nie miałam pomysłu na fotkę w temacie. Otóż pisałam, co robię aby być eko, a czego nie robię? Nie umiem oszczędzać wody :( Oj, kiepsko mi to idzie...



...jeszcze coś o zdrowym stylu życia. Ostatnio trafiłam na fajny blog vegejustyny, na którym jest mnóstwo zdrowych przepisów wegańskich i witariańskich, ale też piękne podziękowania w każdym poście, które mnie niesamowicie zauroczyły. Justyno, dziękuję Ci za Twoje podziękowania, rozświetliłaś mój dzień, chyba od dziś będę ich miała coraz więcej. Postaram się częściej niż do tej pory pamiętać o tak pięknym podejściu do życia!
I jeszcze filmik, na który również trafiłam u Justyny. Pan ma ciężką gestykulację, ale gada do rzeczy. Poniżej część 1 z 8, resztę można znaleźć na FaceTubie ;)







11 paź 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 11 - SZCZĘŚCIE

Temat na najbliższy tydzień to "SZCZĘŚCIE"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Miłość, radość, zgoda, dobroć, zdrowie, jest mnóstwo aspektów, które oczekujemy aby były spełnione aby osiągnąć owe szczęście. Czasem jednak dostrzegamy, że szczęście tworzymy sami, w swoich umysłach. Nie tylko piękni, zdrowi, i bogaci bywają szczęśliwi. Szczęście to stan ducha, niezależny od stanu posiadania, czy mówimy o dobrach materialnych czy tych mniej uchwytnych. Szczęśliwy może być każdy niezależnie od tego co go spotyka. Sami tworzymy swój świat, uczucia w nas samych. Inne osoby są nam do osiągnięcia szczęścia niezbędne, jeśli tak myślimy.



Ludzie wielokroć tworzą symbole mające przynosić szczęście, stąd na moim zdjęciu znalazł się słonik, stojący na zakurzonym okapie, przynosi mi szczęście, bo w to wierzę :) Mogłoby go tam nie być, wystarczy sama wiara. A właściwie przekonanie. Tyle wystarczy. Jak już pisałam w temacie "motto", jeśli chcesz być szczęśliwy, to bądź :)





4 paź 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 10 - KSIĄŻKA

Temat na najbliższy tydzień to "KSIĄŻKA"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Nareszcie się zdecydowałam! Od kilku już lat marzyłam, aby sprawić sobie czytnik Kindle. W końcu nadszedł ten czas i przestałam odkładać to na "inną okazję". Po prostu kupiłam. Może i warto było czekać tak długo, bo teraz mam wersję Paperwhite, z dotykowym ekranem i zintegrowanym podświetlaniem. Po prostu: CUDO!

Moja książka, a potencjalnie niezliczona ilość książek, które jest w stanie pomieścić :) Prawie 2GB pamięci, pomieści ponad tysiąc książek! Dodatkowo możliwość przechowowania w chmurze.


Dla zainteresowanych napiszę trochę więcej o tym sprytnym ustrojstwie, bo mój stan zachwytu sięga zenitu. Nawet nie czuję jak mi się rymuje :)


Tryb czytania można przełączyć w uśpienie naciskając jedyny przycisk, który Kindle Paperwhite posiada lub po prostu pozostawiajac go, a zrobi to automatycznie. Wówczas pojawia się jeden z losowych screen-saverów, wszystkie przepiękne! Są to świetnej jakości zdjęcia przedstawiające przedmioty związane z piśmiennictwem, z reguły w dużym powiększeniu. Warto powiedzieć słowo o samym ekranie. Nie mam pojęcia jaki to typ ekranu ani w jakiej technologii zrobiony, bo się na tym kompletnie nie znam, ani też mnie nie ciągnie, aby się tego koniecznie dowiedzieć. Jednak chętnie opiszę swoje wrażenia, jako przeciętnego użytkownika :) Otóż: ekran jest boski! Po pierwsze, jest matowy. Niezwykle aksamitny, fenomenalny w dotyku, właściwie nie przyjmujący odcisków palców. Bajer! Całkiem serio. Mogłabym mieć taki w kompie. Fakt, że jest czarno-biały ...ale jakoś mi to nie przeszkadza, taka w nim jestem zakochana :) Obudowa za to wygląda na lekko zafajdaną... ale zapewniam, że na zdjęciach jest to wyolbrzymione w stosunku do rzeczywistości, nie jest ze mnie aż taka fleja... ;p


Ekran prawie nie świeci - jeśli tego nie chcemy. Świetnie sprawdza się to w ciemnych pomieszczeniach, wzrok się nie męczy, wrażenia są podobne jak przy czytaniu druku na papierze. W całkowitej ciemności okazuje się, że jednak wszystko widać, bo minimalne podświetlenie ekranu wystarczy, aby czytać pod kołdrą :) I nie potrzeba latarki. Jak dla mnie rewolucja! A jak chcemy aby mocniej świecił, to wielostopniowa regulacja podświetlenia ekranu pozwala dostosować jasność wg. własnych upodobań oraz do panujących warunków. W efekcie możemy wybrać pomiędzy efektem pożółkłych kart starych ksiąg, a świecącą bielą, której kontarst wygrywa nawet w pełnym słońcu, gdzie z reguły ekrany telefonów komórkowych są właściwie nieczytelne.


Kindle obsługuje pliki w formacie .mobi, jednak ma też możliwość konwersji z plików .pdf czy .doc i .docx. Jest to przydatne, ponieważ ekran jest stosunkowo mały (6'') i np. strona A4 po zmniejszeniu do takiego  rozmiaru jest mało czytelna, literki są ciupeńkie, a po konwersji do mobi rozmiar czcionki można ustawić i akapity z reguły się elegancko dostosowują.
Powszechne pliki .epub, w których często występują e-booki, można wcześniej przekonwertować w programie do tego przeznaczonym, np. Calibre, ale rozszerzenie .mobi nie jest problemem, księgarnie najczęściej oferują sprzedawane pozycje w obu formatach.
Książki możemy wgrywać na wiele sposobów, np. za pomocą kabla usb dołączonego przy zakupie Kindla. Inna metoda, to wysłać je ...mailem :) Tak, każdy użytkownik dostaje przydziałowy adres kindlowy :) Adres e-mail można odnaleźć w ustawieniach urządzenia. Wtedy wystarczy wysłać pliki mailem, a one po dość krótkim czasie pojawią się na urządzeniu (pod warunkiem, że Kindle będzie połączony z internetem, a o tym za chwilę.
Ten sam kabel służy do ładowania. Trwa to 4 godziny i wystarcza na ... uwaga! ...aż 8 tygodni!

Ale wracam do wysyłania plików mailem, ponieważ są chyba jakieś zabezpieczenia, aby zapobiec odbieraniu spamowych treści na kindlu. Zamieszczam krótką instrukcję jak dodać adres mailowy nadawcy do zaufanych adresów na swoim koncie Amazon:
  • zaloguj się na swoje konto na Amazon.com,
  • odnajdź zakładkę "Your Account",
  • przejdź do sekcji "Digital Content" i w niej odnajdź "Manage Your Kindle",
  • wejdź w sekcję "Personal Documents Settings",
  • na dole ekranu odszukaj sekcję "Approved Personal Document E-mail List",
  • kliknij w "Add a new approved e-mail address" i w okienku wpisz adres lub adresy, z których chcesz odbierać pliki.
Zachwyciło mnie to, że jak wyśle się mailem plik w Wordzie, zostanie on automatycznie przekonwertowany do formatu .mobi, co ułatwia czytanie na Kindlu. Jak to odkryłam, od razu zaczęłam tworzyć kolekcję przepisów kulinarnych. Tak, tak, już znalazłam inne zastosowanie dla mojej nowej zabawki, nie tylko czytanie książek :) Kopiuję interesujący przepis z netu, wklejam do worda i lu! go mailem na kundla! Super łatwe w obsłudze, wygodne w kuchni, szybko się włącza, wyłącza, wyszukuje. Wspomniałam o kolekcji, jest to bardzo przydatna funkcja, można sobie porobić coś na kształt folderów z książkami, aby je pokategoryzować wg. uznania. U mnie jedna z kolekcji to właśnie przepisy kulinarne :)


Poza tym kundel oferuje wiele wygodnych funkcji, jak zakładki, podświetlenia tekstu, a nawet notatki, dostosowywanie kroju i rozmiarów czcionek, od całkowitego maczku aż po bycze fonty dla ślepców. Landscape view też możliwy.
Kolejna opcja, która mnie powaliła, to słownik dostępny z poziomu książki. Po zakupie na urządzeniu był już załadowany opisowy słownik angielski (The New Oxford English Dictionary, wierzę, że inne również można zakupić, ale tego jeszcze nie zgłębiłam). Wystarczy dotknąć 2-3 sekundy wyraz, którego nie znamy, a wyświetli się okienko z tłumaczeniem, z możliwością przejścia do szerszej definicji tego słowa.



Obiecałam wrócić do kwestii internetu. Kindle Paperwhite oferowany jest w dwóch wersjach z 3G lub z Wi-Fi. Pożałowałam trochę, bo różnica w cenie była diametralna i łyknęłam za 109 funtów (kupowałam w Londynie, Kindle z 3G kosztowałby 169 funtów, a i tak był niedostępny, więc nie było dyskusji). Wydedukowałam, że skoro przez wi-fi mogę w kilka sekund ściągnąć parę książek, które później czyta się godzinami, to przecież w zupełności wystarczy. No i racja, tyle, że później odkryłam coś, o czego istnieniu nie wiedziałam i czego się kompletnie w Kindlu nie spodziewałam, a mianowicie Experimental Browser. Wyobrażacie sobie?? Mogę normalnie internet na tej pierdółce oglądać! Jak już wspominałam w monochromie, ale jednak :) Taki dodatkowy dżings.


Dżizzz, ale zachwalam, wygląda prawie jakby mi amajzon coś posmarował za wychwalanie ichniego produktu... wierzcie mi, nic takiego, ja po prostu cieszę się jak dzecko z mojego nowego pupilka :) Pozdrawiam miłośników kundelków! Moje ochy i achy wynikają chyba z tego, że spodziewałam się po Kindlu zwykłego czytnika do książek, a okazał się on dobrze pomyślanym komputerkiem oferującym przydatne przy czytaniu i obsłudze dokumentów tekstowych funkcje:) Kto poczytał powyższe, pewnie już się sam napalił na zakup, a jak ktoś woli, artykułów z mniej lub bardziej obiektywną krytyką tegoż samego, można w internecie znaleźć na pęczki. A ja mam prawo do wychwalania pod niebiosa tego, czym się aktualnie, jak murzyn blaszką, cieszę. O!





27 wrz 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 9 - OGIEŃ

Temat na najbliższy tydzień to "OGIEŃ"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Kobieta przewrotną jest, temat pojęty od innej strony :)
Nie ma ೋ dymu ೋ bez ognia...
Nie ma skutku bez przyczyny.







20 wrz 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 8 - LUDZIE

Temat na najbliższy tydzień to "LUDZIE"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

U mnie nadal fascynacja Londynem. Tylu przeróżnych ludzi w jednym miejscu, nie można spotkać w wielu miastach na świecie. Londyn to przepiękny kulturowy mix. Już podóż metrem z lotniska do centrum daje przedsmak tego, co w centrum miasta odbywa się codziennie. Ten istny przelewający się tłum ludzi, nazwałam RZEKĄ ŻYCIA, to trzeba zobaczyć, to nie to samo co jakikolwiek tłum w innych miastach... Pozornie wygląda jak masa osób zmierzających w różnych kierunkach, ale m.in. dzięki perfekcyjnej organizacji londyńskiego metra ten tłum wygląda jakby był zaplanowany co do cala, osoby mijają się, przenikają się wręcz, jakby ktoś sterował tym zjawiskiem i żadna sekunda nie jest zmarnowana. Jednocześnie widać w tym codziennym pośpiesznym ruchu jakiś spokój, każdy zna swoją rolę i się jej trzyma.

 
Były momenty, że obawiałam się robić zdjęcia przechodniów, nie wiedziałam, czy ktoś nie będzie mi tego miał za złe, jednak z reguły nikt się tym nie przejmował, a niektórzy nawet reagowali bardzo przyjaźnie i entuzjastycznie, co widać na przykładzie promiennej dziewczyny przechodzącej przez ulicę, która spotkała się oko w oko z moim obiektywem i pięknie się uśmiechnęła :) Dziękuję Ci nieznajoma!
 

Mieszkańcy ulic...


Tuyryści różnych narodowości...

 
Tłum płynący do pracy, z pracy i w tysiącach innych nieodgadnionych destynacji... RZEKA ŻYCIA
 





13 wrz 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 7 - PODRÓŻ

Temat na najbliższy tydzień to "PODRÓŻ"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

U mnie podróż do Londynu. Piękne, nadzwyczaj kolorowe miasto. Pełne historii, nowoczesności i wszelkiego rodzaju kontrastów. Wielbiące własną kulturę, historię, tożsamość narodową. Symbole tego widać na każdym kroku, wszechobecne flagi, plakaty, znaki na pamiątkach dla tyurystów. Metro to nie tylko środek transportu, nawet znak londyńskiego metra jest już niemal międzynarodowym symbolem.




W wielu miejscach można znaleźć ławki, każda inna, każda piękna, często są "dedykowane" konkretnym osobom, społecznościom, wydarzeniom.




W tym mieściej jest miejsce również na inne kultury, bo to kolebka uniwersalności, akceptacji, wolności. Powyżej wystawa karawany osiołków w katedrze St. Paul's w interpretacji egipskich artystów.