1 mar 2014

Wyciskarka do soków - SlowJuicer - HUROM

     Nabyłam nowy gadżet. Znów mogę z całego serca polecić, bo się sprawdza, a służy zdrowiu, więc to ważny temat :)
     Jest to świetna wyciskarka z kategorii slow juicer, do soków warzywnych i owocowych. 
Powolne wyciskanie soków nie niszczy witamin z surowych produktów, jak to się dzieje przy przegrzaniu i napowietrzeniu soków w sokowirówkach z wysokimi obrotami. Wyciskarki wolnoobrotowe (tzw. ślimakowe) dzielą się na pionowe i poziome. Poziome, tzn, że mają poziomo umiejscowiony ślimak wyciskający (lub ślimaki, bo w niektórych modelach są dwa). Ich zaletą jest to, że odzyskują kilka procent więcej soku z wyciskanych produktów, niż wyciskarki pionowe, jednak nie nadają się one do wszystkiego, bo nie radzą sobie z miękkimi owocami, jak np. kiwi. Wyciskarki pionowe uważane się za bardziej uniwersalne, gdyż nadają się zarówno do twardych warzyw korzennych (marchew, seler, burak) jak i miękkich owoców (np. kiwi, truskawki), a także do wyciskania liści (np. natka pietruszki, rukola).
... a moim zdaniem "strata" tych kilku procent nie jest aż tak istotna, dlatego wybrałam pionową.


     Model, który wybrałam dla siebie, po 'dogłębnej analizie produktów na rynku' ;p to wolnoobrotowa wyciskarka HUROM HG (HU-600), technicznie to model taki sam, jak trochę tańszy HUROM HU-700, jednak mój ma metalową a nie plastikową obudowę, na czym mi zależało. Ma 80 obrotów na minutę (ciekawostka: kolejny model, właśnie wchodzący na rynek, ma 40 obr./min.), ale cena zaważyła, aby jednak nie czekać na nowinkę.
     Kolejnym plusem mojego Huroma (dzięki jego pionowej budowie) jest to, że sam "wciąga" podawane warzywa, rzadko kiedy trzeba użyć dołączonego do zestawu popychacza. W przeciwieństwie do poziomych, gdzie popychacz jest zawsze w użyciu, a ponadto proces wyciskania pochłania więcej czasu. Zajmuje mniej miejsca od poziomej na blacie kuchennym, a to na wagę złota!



     Reasumując wybrałam pionową wyciskarkę, bo jest bardziej uniwersalna, a jednocześnie szybsza. Na jutjubie można znaleźć filmiki pokazujące porównanie obu rodzajów. Dwie różne maszyny, dwóch gości, każdy ma miskę tych samych warzyw/owoców, jeden kończy i idzie odpocząć ;) drugi wciąż wpycha swoje marchewy w maszynę, potem po zakończeniu porównują ilość soku, wagę wytłoczyn oraz pokazują z czym sobie modele nie radzą, polecam zerknąć.
     Wracając do mojej zabawki - urządzenie jest bardzo ciche. Gdy miałam gości, byli zaskoczeni, że maszyna jest już włączona, bo siedząc w małym oddaleniu w ogóle jej nie słyszeli :) Lekki hałas podczas wyciskania powodowany jest jedynie odgłosami miażdżonych warzyw. Chrupanie marchewki, lub trzeszczenie, które słychać zwłaszcza przy burakach, gdyż są bardzo twarde.
Bardzo wygodne jest, iż konstrukcja urządzenia umożliwia mieszanie soków już w maszynie, wychodzi gotowy mix warzywny lub owocowy :) Natomiast jeśli się chce mieć oddzielne soki w różnych smakach, można przepłukiwać wodą w trakcie pracy maszyny, przy zmianie rodzaju soku. Czyli po opróżnieniu pojemnika z sokiem, do wciąż działającej maszyny wlewamy około pół litra ciepłej wody z kranu i po kilkunasku sekundach wypuszczamy ją i wylewamy, można zaczynać z nowym rodzajem soku :) W tym miejscu warto wspomnieć o zatyczce wylotu soku, wykonanej z wysokiej jakości chyba silikonu. Umożliwia upuszczanie ze zbiornika dowolnej ilości soku, np. do różnych szklanek, bez rozlewania, a nawet kapania.
     Pora na skomentowanie z jakimi trudnościami możemy się spotkać w czasie użytkowania. Wyciskarka czasem trochę się zapycha przy dłuższym wyciskaniu (np. po 20-30 minutach nieprzerwanej pracy, zwłaszcza z różnymi produktami) albo przy warzywach i owocach włóknistych jak burak lub ananas, wówczas trzeba rozłożyć i przepłukać elementy pod kranem. Nie oszukujmy się, przy wyciskaniu soków jest co robić, nic nie zrobi się "samo", jednak wierzcie mi, że jest z tym dużo frajdy, bo zajęcie jest w sumie przyjemne, soki przepyszne, a mycie mało uciążliwe.
     Czyszczenie urządzenia po zakończeniu jest to łatwe, bo maszyna i wszelkie jej części wykonane są z bardzo wysokiej jakości materiałów. Jak pierwszy raz dotknęłam mojej nowej zabawki, byłam w szoku, że plastikowe elementy są tak twarde, gładkie, z połyskiem i naprawdę czuje się jakość! Warto za pierwszym razem zerknąć w instrukcji jak producent sugeruje czyszczenie (kolejność i sposób), wówczas idzie to całkiem sprawnie. Dołączone do zestawu specjalne szczoteczki ułatwiają czyszczenie sitka i innych elementów z resztek.


     Przygotowanie warzyw i owoców nie jest trudne, większości nawet nie obieram, jedynie dokładnie myję, korzenne japońską szczotką do warzyw, którą dostałam gratis przy zakupie maszyny. Kroję jakkolwiek, aby się zmieściły do otworu. Grube marchewy przekrajam wzdłóż, włókniste kroję w dużą kostkę aby ułatwić maszynie zadanie. Jabłka po umyciu przekrajam prostym ręcznym przyrządem do jabłek, i wrzucam wszystko ze skórą i ogryzkami, usuwam jedynie zdrewniałe ogonki. Działa. Z moreli, śliwek czy wiśni należy usunąć pestki, ale te z granatów czy winogron to już nie problem. "Trociny" po wyciśnięciu soku są oczywiście wilgotne, ale bardzo dobrze odciśnięte. Na tyle "suche", że je wyrzucam, bo nie da się ich już do niczego użyć. Jedynie pomarańcze wyciskam po staremu, moją elektryczną wyciskarką do cytrusów. Nie, że się nie da! można!, ale wówczas nie muszę obierać, przecinam je tylko na pół.
     Powstające z wyciskarki Hurom soki nie są klarowne, nazwałabym je przecierowymi, bo są dość gęste. Hurom wyposażony jest w dwa sitka o różnych wielkościach oczek, ja używam tego z mniejszymi, ale to drugie, jak sobie wyobrażam, byłoby świetne do przygotowaniu dań warzywnych dla niemowląt. Gdy sami przygotowyjemy soki, mamy kontrolę z czego je pozyskujemy, ja staram się kupować organiczne, w końcu soki mają być zdrowe!

Przykładowe soki:
sok z ananasa, granata i marchwi
sok z jabłek, ananasa i kiwi
sok marchwiowo-bananowy (aksamitny)
sok z selera naciowego i natki pietruszki, ten rozcieńczam z marchwiowym i jabłkowym, bo sam jest bardzo "zdrowy" w smaku ;)
sok z buraków i jabłek
sok z pomidorów i papryki

     Dodatkowo soki warzywne można urozmaicać dorzucając kilka liści rukoli lub świeżych ziół, uzyskując bobatsze smaki. Można oczywiście dodać przypraw, soli, co kto lubi. Jest mnóstwo książek w temacie, a internet to już skarbnica przepisów i pomysłów! Jak potrenuję dłużej to podzielę się moimi ulubionymi przepisami na soki. Jestem wegetarianką, więc warzywa i owoce to podstawa mojej diety, a teraz mam wspaniały sprzęt do przeróbki tych produktów.
Podsumowanie mojej oceny wyciskarki HUROM HG (HU-600):
 
Zalety
  • uniwersalna, do wszelkich owoców, warzyw (twarde, miękkie, liście)
  • przemyślane rozwiązania techniczne
  • kompaktowy rozmiar, nowoczesny design
  • staranne wykończenie, wysoka jakość materiałów
  • wyjątkowo cicha praca urządzenia
Minusy
  • cena jest wysoka, ale za tym idzie jakość, więc warto 
  • soki trochę za gęste, ale można się przyzwyczaić, no i połykamy samo zdrowie :)
Ponarzekałam na koniec, a potem minusy zaargumentowałam na plus, cała ja :)

NA ZDROWIE!

24 lut 2014

ONA

Obejrzałam film "Ona" (oryg. "Her", reż. Spike Jonze, rok prod. 2013). Uważam, że jest bardzo dobry, a nawet świetny. O uczuciach, przyjaźni, istocie miłości, wielowarstwowy. Daje do myślenia. Choć początkowo wydaje się śmieszny (niektóre pomysły wydają się nawet głupawe, np. człowiek zakochany w systemie operacyjnym ;), nie bez przyczyny zaliczony do trojakiej kategorii Dramat / Komedia / Romans. Po głębszym zastanowieniu okazuje się, że traktuje o bardzo złożonch problemach, na podstawie relacji mężczyzny ze sztuczną inteligencją twórcy pokazują nam słabe i mocne strony wszelkich relacji międzyludzkich. Ponadto dość nieoczekiwanie, w czasach cyfrowych, człowiek ma już dość pośpiechu, zwalnia tempo, ma czas na zadumę nad samym sobą i osobami w jego otoczeniu. Każdy jest pozornie sam/samotny, a jednak usilnie dąży aby znaleźć kogoś mu naprawdę bliskiego jak... on sam. Film bardzo ambitny, umieszczony w lekko futurystycznym otoczeniu. Ciekawe oko kamery, kolorystyka, design. Świetna kreacji Phoenix'a, wybór głosu Scarlett Johansson również uważam za trafiony :) Polecam dla tych, którzy lubią filmy "nie-zwykłe".
Zobaczcie sami i napiszcie jaki jest Wasz odbiór tego filmu.



Na marginesie małe ostrzeżenie. Nie polecam filmu "Pompeje". Spodziewałam się tła historycznego, natomiast jest to naciągana baja miłosna między niewolnikiem-gladiatorem a "królewną"... Wszelkie sceny walki i ucieczki w warunach wybuchu góry tak mocno naciągane, że aż głupio... Poza tym płaski. Nic ciekawego...

8 lut 2014

FotoRelacja z Ameryki Północnej

Wróciłam i zamieszczam obiecane zdjęcia z mojej wielkiej podróży!

Plan podróży był taki:
Kanada - Toronto
Kanada - Niagara Falls
USA - Tampa (Floryda)
USA - Cape Coral (Floryda)
USA - New York


Toronto z lotu ptaka, a dokładniej, z CN Tower. To miasto wieżowców po horyzont :) Condominiums (albo pieszczotliwie zwane Condos) to bardzo wysokie budynki, głównie mieszkalne, które rosną w Toronto jak grzyby po deszczu. Słyszałam żart, że jak na autostradzie śródmiejskiej zobaczy się wolny pas ruchu, trzeba uważać, bo zaraz może się tam pojawić condo ;)



Aby oglądać Niagarę zimą, trzeba cechować się sporą wytrwałością... Było pioruńsko zimno! Jak tam dojechaliśmy właśnie zachodziło słońce, pierwsze zdjęcie uchwyciło jeszcze fajne delikatne kolorki, jednak pozostałe zimowe zdjęcia, to już nie to czego można dokonać w lecie - nie to swiatło, nie ten kontrast... Jednak pokrywa lodowa kilkumetrowej grubości robiła wrażenie!!




Po zmroku wodospad oświelany jest zmieniającymi się kolorkami (to nie fotoszop!) jednak ze względu na stan odmrożeń nie czekaliśmy już na, zapewne przepiękne, inne barwy i z utęsknieniem oddaliliśmy się w kierunku cieplutkiej restauracji na obiad :)


Restauracja była etiopska, dla mnie było to nowe doświadczenie, chociaż już słyszałam o tej kuchni. Potrawy je się bez użycia sztućców, biorąc potrawy za pomocą chwyconego w 3 palce placka, przypominającego naleśnik, który robiony jest z "ichniej" trawy, której nazwy nie pamiętam. Ciasto ma lekko kwaśny smak, wszystko bardzo smaczne, a posiłek zakończony ceremonią kawy, której ziarna były palone specjalnie dla nas (kelnerka przyniosła w międzyczasie dymiącą patelnię abyśmy mogli to zobaczyć), a następnie serwowana w towarzystwie aromatycznego kadzidła.


Z mroźnej krainy udaliśmy się wprost do królestwa słońca - na Florydę! Tamtejsza zima bardzo mi odpowiada :) w dzień temperatura wahała się między 16 a 18 st.C, chociaż powiedziano nam, że trafiliśmy na jedne z chłodniejszych dni...
Na początek trzy dni w luksusowym ośrodku golfowym:




Jego część to rezerwat ptaków brodzących, z pewną liczbą aligatorów, dla ich ochrony. Informacja głosiła, że owszem część ptaków brodzących jest przez nie zjadana, jednak eliminują one wszelkie inne drapieżniki, które zagrażałyby ptakom i ich jajom. Codziennie wypatrywałam aligatorów, jednak (ponoć z powodu kiepskiej pogody) pozostawały w ukryciu.




A potem do raju... Cape Coral to miejsce, gdzie wychodzi się z luksusowego domu do ogrodu, aby wsiąść do łodzi i "pojechać" do pobliskiego baru na drinka...






...i wrócić w stanie wskazującym na spożycie :)






:) to oczywiście efekty zabawy z wydłużonym czasem naświetlania.

Ale już czas pożegnać Florydę. Jadąc na lotnisko w Miami zatrzymywaliśmy się na kilku parkingach wzdłuż "aligator lane" aby jakiegoś wreszcie wypatrzyć przed odlotem ...i udało się! Patrzcie! Kto spostrzegawczy, ten wypatrzy! Ja potrzebowałam zoomu w aparacie, aby upewnić się czy moje oczy dobrze widzą.




Tyłeczki wygrzane, no to możemy lecieć do Big Apple!
Tutaj Ameryki nie odkryję :) Tzn mogę pokazać to, co już wszyscy świetnie znają, chociażby z filmów ;)

Central Park - krajobraz szaro-zimowy


Empire State Building...


...i gigantyczne z niego widoki.



Dwa poniższe pozwoliłam sobie lekko podkolorować, aby osłodzić zimową szarość
i brak zieleni drzew. Miasto przepiękne i na pewno jedyne w swoim rodzaju, ale jak dla mnie za duże i zbyt betonowe...



World Trade Center - nówka sztuka...


"Przereklamowany" Times Square - w sensie: dużo tam reklam ;)



Za zimno było, żeby robić wycieczkę i oglądać statuę, więc tylko oglądana ze sporej odległości i na szybko "statuetka".


No i w końcu przywaliło śniegiem, na szczęście dopiero jak już zdążyliśmy pozwiedzać.



Broadway łamiący kwadraturę miasta, płynący wbrew wszystkiemu swobodną falą, przyciągnął mnie swym urokiem. Powiedziałam: nie wyjadę dopóki nie pójdę na musical! Nieważne koszty, SHOW must go on! Poszliśmy na Wicked. Tego się nie da opowiedzieć. Jeśli tylko będziecie w Nowym Jorku, pójdźcie na musical. Jakikolwiek.

Najpiękniejsza kurtyna, jaką widziałam :)


Miejsca to jedno, a ludzie drugie...
O ile kanadyjczycy zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie, poznałam zaledwie kilka osób, ale to naprawdę fajni ludzie, tyle amerykanie... no cóż. Wpisali się dla mnie w stereotyp. My mamy wszystko największe i najlepsze, żyjemy w centrum wszechświata i nie bardzo potrzebujemy całej reszty do czegokolwiek. Chyba, że to 'cokolwiek' przynosi profit. Europa, to fajne miejsce na zakupy, innego pojęcia o niej nie mamy, bo nam to do niczego nie jest potrzebne. Polska - gdzie to właściwie jest??? Po próbach tłumaczenia, że mniej-więcej between Germany and Russia, gdy wyraz nie-wiem-za-bardzo-o-czym-do-mnie-rozmawiasz nie schodził z twarzy, dałam sobie spokój. Aby mój rozmówca nie czuł się zakłopotany powiedziałam, żeby się nie przejmował, że ja też nie znam położenia wszystkich stanów w jego kraju, on odpowiedział z szerokim uśmiechem: "ME TOO!"
Poza tym wszechobecne "Hi, how are you?" bez oczekiwania na odpowiedź jak się czuję i co u mnie, sprawiało przedziwne wrażenie... Po co pytają skoro nikt nie jest absolutnie tym zainteresowany? Podjęłam kilka prób konwersacji, jednak Ci ludzie sprawiają wrażenie zombiaków, pozostając cały czas na takim samym poziomie emocjonalnym, niezależnie czy rozmowa jest aktualnie 'nudna' czy ma znamiona czegoś co z reguły wywołuje emocje. Reagują, częstokroć dość ekspresyjnie, jednak te reakcje wyglądają na wyuczone i sztuczne...
Powrót do Europy był dla mnie prawdziwym powrotem do domu. Podóż była piękna, jednak ciszyłam się z jej końca jak nigdy dotąd.

A oto podróżny urobek, a wierzcie mi, że czas mój zajmowało głównie chłonięcie "innego świata", dziergałam głównie w samolotach.



7 lut 2014

MEGA WYZWANIE FOTO 2013 - WIELKI FINAŁ :)

Policzyłam głosy, zdjęcia i co tylko się dało i są już wyniki!

Zdecydowanie największą aktywność w fotografowaniu świata wykazały  
Czarna Dama, Greenfrog oraz Sabi i do samego końca trzymały nas w niepewności. Okazało się, że aby wyłonić zwyciężczynię nie wystarczyło zliczyć liczbę głosów, gdyż aż w dwóch przypadkach była jednakowa! Uciekłam się więc do dodatkowego zabiegu - zliczyłam ilość zdjęć poszczególnych uczestników, na które oddane były głosy! Tak więc ocenie podlegały trzy kryteria (miejsca od 1 do 4):

1. Ilość zdjęć dodanych do całego wyzwania (21-21-21-15)
2. Łączna liczba głosów na zdjęcia uczestnika (18-18-10-10)
3. Ilość zdjęć uczestnika, na które oddano głosy (13-12-9-8)

A oto szczegółowe wyniki:



Nagrody, głównie książkowe, opisałam szczegółowo tutaj.
Pora na ich rozdanie, jak obiecałam, uczestnicy mogą sami wybrać numer nagrody!

A wyboru dokonywać będą kolejno:

3. Sabi
oraz
 bo choć dołączyła do nas później, pozostała bardzo czynna do samego końca zabawy.


Wyboru nagrody proszę dokonać wpisując jej numer w komentarzu pod postem o nagrodach, a następnie w mailu do mnie podać swój adres, przesyłki zostaną dostarczone pocztą.
Gratuluję!

31 sty 2014

NEW MOON


Właśnie rozpoczął się nowy cykl księżyca - NÓW (dokładnie 30-01-2014 o 22:40), a wraz z nim moja nowa przygoda.

Postanowiłam zapoznać się bliżej ze znaczeniami poszczególnych jego faz oraz wpływu na człowieka. Z wielu źródeł słyszałam jak wielki ma na nas wpływ, czasem sama to zauważam (zwłaszcza w czasie pełni), a teraz chcę przyjrzeć się temu bardziej świadomie. Aby to sobie i Wam ułatwić zamięszczę tu programik, który bedzie nam pokazywał aktualny stan księżyca.


CURRENT MOON



W poszczególnych fazach księżyca do głosu dochodzą inne cechy i zachowania:

1) Faza Nowiu (0°-45°) -symbolizuje działanie instynktowne i spontaniczne, bez zastanawiania się nad jego konsekwencjami; niechęć do uporządkowania; duży urok osobisty;
2) Faza wzrastającego Księżyca (45°-90°) - wewnętrzna walka z wzorcami emocjonalnego zachowania i nawykami z poprzednich wcieleń i z przeszłości, która powinna doprowadzić do znalezienia satysfakcjonujących rozwiązań; także pomoc udzielana przez starych, dobrych przyjaciół;
3) Faza Pierwszej Kwadry (90°-135°) - opór otoczenia i problemy z ludźmi, stanowiące lekcję umożliwiającą wkroczenie na właściwą drogę; przekształcanie i reformowanie starych struktur;
4) Faza Przed Pełnią (135°-180°) - pragnienie studiowania i analizowania własnego życia, wynikające z potrzeby znalezienia odpowiedniej ścieżki wewnętrznego rozwoju; zdolności przewidywania przyszłości;
5) Faza Pełni (180°-225°) - pełna kontrola nad działaniami dokonywanymi z własnego wyboru; osobisty magnetyzm; konflikty w związkach, wynikające z dążenia do osiągnięcia perfekcji; skłonność do ascezy;
6) Faza Rozprzestrzeniającego Księżyca (225°-270°) -w pełni świadome postępowanie, dzielenie się z innymi wszystkim, co wartościowe i znaczące; nauczanie systemów religijnych, ideologicznych lub filozoficznych;
7) Faza Ostatniej Kwadry (270°-315°) - wewnętrzny kryzys dotyczący własnej tożsamości, spowodowany licznymi życiowymi problemami i trudnościami; zmiana starego sposobu myślenia;
8) Faza Balsamiczna (315°-360°) - postawa altruistyczna, umiejętność dzielenia się własnymi uzdolnieniami i dobrami; zainteresowanie naukami ezoterycznymi.

Wszystkie fazy rosnącego Księżyca (od Nowiu do Pełni) reprezentują instynktowne i nieświadome działania, wywoływane przez czynniki zewnętrzne (ludzi, wydarzenia) oraz przez karmę. Natomiast fazy malejącego Księżyca (od Pełni do Nowiu) symbolizują świadome działania, dokonywane z własnego wyboru, podlegające woli działającego.

źródło: http://paganwheel.w.interia.pl/bogowie/boginiek.html
 
Na koniec ciekawostka: grawitacja na Księżycu jest mniejsza o 83.3%, czyli dokładnie 5/6 ziemskiej. Znaczy to, że tam ważyłabym 12,5 kg :) No to się już chyba nie muszę odchudzać... wszystko jest takie relatywne...

31 gru 2013



Wszystkim czytelnikom życzę wspaniałego nowego roku, dużo zdrowia i twórczej radości :)

Panna Pikotka


źródło: http://uhkgallery.blogspot.com

20 gru 2013

MEGA wyzwanie FOTO - temat 21 - WOLNY WYBÓR

Temat na najbliższy tydzień to "WOLNY WYBÓR"
Przypominam, że zasady i wszelkie szczegóły dotyczące całego wyzwania znajdują się tutaj.

Dzisiaj wszyscy mamy wolny wybór! To taki wyzwaniowy temat dowolny. Zrób zdjęcie jakie tylko chcesz i uzasadnij swój wybór:)

To już ostatni tydzień wyzwania, szkoda, fajnie było :) Dziękuję wszystkim za udział, zdjęcia można jeszcze dodawać do końca grudnia, a od 1 do 15-go stycznia odpalamy głosowanie :) To już tylko formalność, bo obiecałam, że będzie, choć przy tak małej ilości uczestników wyznania, można by pominąć tę część :) Wyniki będą ogłoszone w osobnym poście, a nagrody dla wiernych uczestników prześlę pocztą.
Wyniki pojawią się dopiero na przełomie stycznia i lutego, gdyż na początku roku mam szczęście wyjechać do Stanów :) Oczywiście przywiozę foto-raport, po drodze będzie Toronto, a potem Floryda i Nowy Jork, już się nie mogę doczekać!!!

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję, że byliście ze mną i zapraszm na wyzwania w przyszłości, jak tylko wymyślę coś nowego ;)

ŻYCZĘ WESOŁYCH ŚWIĄT...

...a moje dzisiejsze dowolne zdjęcie to napęd świeczkowy :) Całe 6 łosi mechanicznych :)))