30 wrz 2014

WODA

Bardzo ważna na naszej planecie jest WODA. Naturalne wydaje się jej picie przez człowieka :) Większość z nas jednak ma kłopoty z odpowiednią ilością spożywanej wody dziennie. Piejmy za mało. Aby odpowiednio sie nawadniać, należy wypijać od około 1,5 litra do 3 litrów wody dziennie. Ilość ta będzie zależała oczywiście od czynników indywidualnych, np. takich jak płeć, masa ciała czy aktywność fizyczna. Przyjmuje się, że człowiek powinien dziennie wypić litr wody na każde 30 kg masy ciała. Łatwo to obliczyć dla siebie, a nawet dla dzieci wg wzoru:

masa ciała : 30 = ?

przykład: ważę 75 kg, więc 75 : 30 = 2,5 litra wody dziennie
Odpowiednio nawodniony organizm sprawi, że od razu poczujemy się lepiej, ogólnie, a także po jakimś czasie zauważymy, że nasza skóra jest lepiej nawilżona, jesteśmy jakby dorodniejsi :) Organizmy właściwie nawodnione wyglądają lepiej, ładniej i zdrowiej.

Jeśli teraz pijesz mało, trudno będzie ci początkowo przyzwyczaić się do nowego trybu picia, pojawi się uczucie przepełnienia w żołądku, nawet chlupotania, częstsze wizyty w toalecie, jednak ciało szybko się przyzwyczai do nowych warunków i lepiej zacznie przyswajać wodę, z korzyścią dla całego organizmu! Osoby, które piją więcej wody obserwują u siebie poprawę jakości skóry, nawilżone spojówki (ważne przy wszechobecnej klimatyzacji) więcej energii, lepszy sen.

Najlepiej jest dzienną dawkę wody rozłożyć możliwie równomiernie w ciągo dnia, popijać po trochę, a nie wypić "na raz". Optymalnie podzielić porcje na "szklanki" i starać się pić między posiłkami, nie w ich trakcie, bo wówczas utrudniamy sobie trawienie rozcieńczając soki trawienne. W trakcie posiłków lepiej popijać małe łyczki, a nie całą szklankę na raz.
Najważniejsza część to ta po przebudzeniu, warto wówczas wypić na raz minimum 0,5 litra wody, najlepiej z cytryną. Rano można wypić na raz nawet 1/3 dziennej zalecanej dla nas ilości wody.

Oprócz wody można pić również naturalne soki owocowe i warzywne, można rozcieńczać wodą, lekkie herbaty (raczej zieloną i czerwoną, nie czarną), napary ziołowe (mięta, rumianek, pokrzywa, ale zmieniać, nie pić ciągle tej samej, pamiętajmy że zioła są jak lekarstwa, więc z umiarem), jednak woda powinna stanowić większość wypijanych płynów.

Większość ludzi jest permanentnie odwodniona, a to może powodować wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu (zatrucie toksynami, zakwaszenie organizmu), a w skrajnych wypadkach nawet śmierć (utrata powyżej 20% wody). Nie pozwól, aby twój organizm cierpiał z powodu braku tego życiodajnego płynu. Zobacz ile skorzystasz! Picie wody:

1. powstrzymuje apetyt
2. poprawia trawienie
3. pobudza metabolizm
4. pomaga w odróżnieniu głodu od pragnienia
5. redukuje cholesterol
6. poprawia funkcjonowanie wątroby
7. wypłukuje z organizmu toksyny
8. pomaga w pozbyciu się problemów jelitowych
9. redukuje cellulit
10. pomaga w rzeźbieniu mięśni
11. nawilża skórę, przez co poprawia jej wygląd i elastyczność
12. dotlenia organizm
13. pomaga w dostarczaniu składników odżywczych do wszystkich narządów
14. reguluje temperaturę organizmu
15. zwalcza zmęczenie i dodaje energii
16. pomaga we wzroście czerwonych krwinek
17. poprawia „nasmarowanie” stawów
18. poprawia wydolność organizmu w czasie ćwiczeń
19. poprawia funkcjonowanie serca i minimalizuje ryzyko zawału o 41%
20. zmniejsza ryzyko zachorowania na raka okrężnicy o 45%, raka pęcherza o 50%
21. zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi
22. redukuje bóle głowy
23. redukuje bóle pleców
24. poprawia pamięć oraz koncentrację
25. utrzymuje w dobrym nastroju
26. zwalcza skurcze
27. pomaga zwalczyć gorączkę
28. poprawia wzrok
29. niweluje nieświeży oddech oraz dyskomfort spowodowany spierzchnięciem ust, suchością gardła oraz opuchnięcie języka
30. poprawia funkcjonowanie nerek, zmniejsza infekcje dróg moczowych oraz kamicy nerkowej.

źródło: homemadelemonade

19 lip 2014

Weź się posprzątaj! Część druga

Prawidłowa dieta jest bardzo istotna. Jeśli czujesz, że możesz coś w tej kwestii zmienić na lepsze, nie ma na co czekać, to co w siebie wrzucasz ma na Twój organizm bezpośredni wpływ. Nikt na śmieciowym żarciu nie będzie żył w zdrowiu i szczęściu po wsze czasy, bo każdy organizm prędzej czy później wymięknie. Objawy ludziska mają przeróżne, bo i każdy jest inny, to też kanały wywalania tego czym się trujemy przeróżne. Jeden tyje na maksa, inny wręcz przeciwnie, przytyć nie może, bo taki struty i poblokowany, że się sam zjada, następny ma pryszcze i inne wykwity gdzie popadnie, organy szwankujące, multum objawów dające, a nazw tych najbrzydszych chorób to nawet nie wymieniam...
Co w sklepach i miejscach publicznego żywienia jest dostępne każdy widzi. Każdy widzi, ale nie każdy rozumie co jest nie halo. A wiele niestety nie jest cacy.

Społeczeństwo jedzie na złych nawykach żywieniowych - mama tak nauczyła (nic jej nie ujmując, jej też ktoś ten program zainstalował...) i nie każdy jest na tyle silny, żeby się z tego korowodu wypisać. Zwłaszcza, że niedoinformowanie jest poważne. Za sprawą internetu mamy do nich dostęp, ale trzeba być wielce dociekliwym i poświęcić się tematowi, żeby się czegoś dowiedzieć w tym tyglu informacji, inaczej ciemnota i McSyfy.

Dzieci nie chcą jeść warzyw i owoców, bo chowają się na śmieciowym żarciu i gusta smakowe mają spaczone. Mało tego, nagradza się je tym, co dla nich niewłaściwe. 'Jak będziesz grzeczny to dostaniesz cukierka.' 'Jak przyniesiesz piątkę, to pójdziemy na hamburgera i przesłodzony kwas fosforowy.' Dramat...

Absolutną podstawą od której sugeruję rozpocząć rewidowanie swej diety jest całkowite odstawienie pszenicy. Więcej o szkodliwości pszenicy już pisałam tu.

Poniżej opiszę inne produkty na TAK i na NIE, przy czym obejmują one wszystkożerców - wegetarianie, weganie (choć z reguły już bardziej świadomi co dla człeka właściwe) mogą pominąć te rzeczy, które i tak już wykluczyli i jest spox. Tym lepiej dla nich :)


PRODUKTY, KTÓRE NALEŻY CAŁKOWICIE WYKLUCZYĆ:
  1. Wszelkie produkty z pszenicy !!! chleb, bułki (także pieczywo mieszane), otręby, ciastka, paluszki, naleśniki, pierogi, pizza, makarony, bułka tarta, kasza manna, kuskus (także produkty zawierające syrop glukozowo-fruktozowy), orkisz też. Więcej o szkodliwości pszenicy już pisałam tu.
  2. Kukurydza i jej przetwory (chyba, że oznaczona jako GMO)
  3. Soja i jej przetwory (chyba, że oznaczona jako GMO)
  4. Sery żółte i pleśniowe
  5. Margaryna i wszelkie miksy tłuszczowe, typu Rama, Planta, Benecol (mają szkodliwe tłuszcze utwardzone)
  6. Cukier biały i wyroby z jego dodatkiem
  7. Wszelkie sztuczne słodziki (aspartam, acesulfam, sacharyna)
  8. Żywność z puszek i kartonów tetra-pak (są wyściełane od wewnątrz tworzywem sztucznym zawierającym BPA) unikać też innych tworzyw z Bisfenolem A
  9. Woda i napoje z plastikowych butelek, soki najlepiej wyciskać samemu i pić nieklarowane, z dużą ilością miazgi, wodę filtrowaną lub ze szklanych opakowań. Butelki plastikowe są złe same w sobie, a jeszcze w procesie produkcyjnym są opłukiwane szkodliwym alkoholem.
  10. Napoje gazowane, energetyzujące
  11. Kawa rozpuszczalna
  12. Orzeszki ziemne
  13. Promocyjne cytrusy (chemia!!!)
  14. Importowane warzywa z  dużych gospodarstw produkcyjnych, nieorganiczne (często są modyfikowane i na pestycydach) nawet jak nie możesz kupić organicznych, lepiej wybierz lokalne i sezonowe
  15. Chipsy, żelki, wszelkie produkty sztucznie barwione
  16. Produkty konserwowane (benzoesan sodu, siarczyny) oraz glutaminian sodu (wzmacniacz smaku)
  17. Nie używać kuchenki mikrofalowej (nie podgrzewać, nie rozmrażać)
  18. Żywność absolutnie nie powinna mieć kontaktu z aluminium (folie alu, formy alu, sztućce i naczynia)
  19. Unikać smażonego, a najlepiej całkiem wykluczyć.
  20. GENERALNIE: unikać pokarmów przetworzonych – im prostsze, tym lepsze. Najlepiej samemu przyrządzać pokarmy ze świeżych produktów lub zjadać je w formie basic :)
  21. Jeśli jadasz mięso, przynajmniej na czas oczyszczania organizmu zrezygnuj z jedzenia mięsa, ewentualnie jedz wyłącznie wiejski drób, królika, jagnięcinę. Inne mięso sklepowe jest naszpikowane hormonami i antybiotykami i całą resztą tablicy Mendelejewa też.
MOŻNA SZAMAĆ:
  1. Warzywa, najlepiej organiczne – duże ilości surowych, również gotowane oraz na parze. Owoce, dużo, najlepiej sezonowe oraz przetwory z nich zrobione własnoręcznie.
  2. Chleb żytni 100% bez najmniejszego dodatku mąki pszennej
  3. Mąki i płatki: żytnie, owsiane, jęczmienne, kokosowe, gryczane, ryżowe, jaglane, amarantus – z nich można robić wszelkie pieczywo, placki, naleśniki, kluski, ciastka i inne.
  4. Ryż brązowy, soczewica, ciecierzyca, fasola, groch.
  5. Orzechy włoskie, laskowe, migdały, czarny sezam
  6. Suszone owoce - morele, śliwki, figi, daktyle, rodzynki
  7. Ryby, 2-3 razy w tygodniu.
  8. Miody naturalne – kupować od pszczelarza, nie w supermarkecie
  9. Ksylitol lub cukier kokosowy, ewentualnie cukier trzcinowy.
  10. Często spożywać kapustę kiszoną, także inne warzywa fermentowane, ogórki, buraki. Przepis na kwaszone buraki poniżej.
  11. Chrzan tarty z dodatkiem buraków, najlepiej sporządzić samemu.
  12. Sok świeżo wyciskany – min, 1 szkl. dziennie. Owocowe i warzywne, na zmianę. Soki kupione w tetrapakach nie mają wartości.
  13. Spożywać codziennie 6-8 łyżeczek „serka lnianego omega-3” (przepis poniżej)
  14. Pić dobrą wodę, np. przegotowana, przefiltrowana, energetyzowaną kryształem górskim. Pić ją, używać do innych celów w kuchni. Do transportu polecam szkło i stal nierdzewną.
  15. Pić: wodę z cytryną, herbaty rooibos, herbaty owocowe, czasem zielone, ale nie czarne. Pić sok  z brzozy, szczególnie dużo przez pierwszy miesiąc terapii.
  16. Jeśli ktoś musi mleko, to tylko bezpośrednio ze wsi, jak wiemy, że krowa stołowała się na łące.
  17. Można gorzką czekoladę, desery własnego wyrobu wg powyższego.
  18. Oliwę z oliwek, olej rzepakowy, olej kokosowy, ocet jabłkowy, balsamiczny, kiełki, zioła.
  19. Jajka tylko ze wsi, od szczęśliwych kurek.
  20. Kawę jedynie świeżo mieloną, czarną bez dodatków.

Aby naenergetyzować wodę kryształem górskim, należy wrzucić  mały kryształ do przezroczystego, szklanego dzbanka z wodą i pozostawić na trochę w pobliżu lekkiego światła słonecznego. Do kilku godzin. Taką wodę pijemy z radością i wdzięcznością, bo ma dużo energii :) Oczywiście warto też na takiej gotować i co tam jeszcze kto ma chęć.


Serek lniany robimy najlepiej na serku kozim lub innym nie-krowim. Ja używam naturalnego twarożku koziego, bez zbytecznych dodatków. Olej musi być z siemienia lnianego, tłoczony na zimno, nie oczyszczany, ja ufam firmie Olvita. Olej po otwarciu ma tylko miesiąc trwałości, zanim bezcenne kwasy tłuszczowe utlenią się do najzwyklejszego oleju, a i tak bezwzględnie musi być przechowywany w lodówce.

Specyfik jest powszechnie znany pod nazwą pasta dr Budwig. Przepis:
200g serka
4-6 łyżek oleju lnianego
Wygodnie jest przygotować serek od razu w słoiku w którym będzie przechowywany, wybieram więc odpowiedni wielkością, aby przez otwór zmieścił się blender. Miksujemy powoli dolewając olej, w sumie powinno to trwać około 3-4 minut.

W postaci takiego serka omega-3 są bardzo dobrze przyswajalne, wchłaniają się wielokrotnie lepiej niż przy normalnym spożyciu. Nie jest to plama oleju, ale malutkie kuleczki, które nasz układ trawienny woli :) Przyprawić można bezpośrednio przed jedzeniem, ale nie wcześniej. Serek należy jeść codziennie, jak najczęściej.

Bardzo ważna jest proporcja omega-3 i omega-6 w naszym organizmie. Problem w tym, że w obecnym przemyśle spożywczym wszystko jest wywrócone do góry nogami, nastawione na profit asap. Z tego powodu zwierzęta już nie dostarczają pożywienia z tą zdrową proporcją kwasów omega, zawierają one omega-6 przekraczające naturalną zawartość 40-krotnie!
Przy spożyciu wyłącznie produktów naturalnych, czyli duże ilości warzyw i owoców organicznych, jaja od szczęśliwej kurki o produkty odzwierzęce wyłącznie od tych, które szamią trawę, a nie jakieś syfiaste pasze, wówczas ten stosunek jest zachowany i wynosi około 1:4.
Pic polega na tym, że nie chodzi o to, aby jeść więcej omega-3 aby wyrównać tę proporcję, lecz tak zorganizować sobie kuchnię, aby omega-6 nie były wywindowane w kosmos.
Mam nadzieję, że to zrozumiałe, serek lniany jak najbardziej polecam na 'dzień dobry' celem uzupełnienia. Uważam, że potem jak już mamy dobrą dietę bogatą w omega-3 i gdy pilnujemy aby nie spożywać w nadmiarze omega-6, wówczas już można zrezygnować z serka po okresie oczyszczania organizmu.

Do następnego!


16 lip 2014

Weź się posprzątaj! Part ŁAN czyli o pszenicy

Witanko wszystkim!



Zapowiedzi były już dawno, opieszałość ta, to nic innego jak cecha człeka tak zajętego jak Panna Pikotka :D
Dobra rzecz w internecie jest taka, że ludziska na pewno tam nadal jesteście :)))) chociaż się ociągałam z nowym postem lata świetlne, w końcu światło do celu dotarło! Uwaga piszę co obiecane, hehe: Jak już napomknęłam, odmiana w życiu jedna za drugą. Ale może od tej jednej zacznę, a do drugiej z czasem dojdziemy, jak kto dociekliwy.


Czas rozpocząć cykl o oczyszczaniu organizmu. Rzecz zajmie wiele postów, bo ja w temacie mam dużo do powiedzenia, zgromadziłam mnóstwo info, którymi pragnę się podzielić ku zdrowiu i szczęściu publicznemu :) Rzecz polega na wykluczeniu niektórych co-paskudniejszych produktów oraz wprowadzeniu zdrowych, tudzież regularnej aktywności fizycznej (pkt 1-4) oraz (pkt 5-9) na kilkuetapowej procedurze oczyszczania naszego organizmu styranego szeroko pojętą cywilizacją oraz 10-tka - element psychologiczny. Sposoby naturalne wyłącznie. Rezultaty spektakularne, ale o tym powoli.

Rzeczone metody oczyszczania organizmu, które poskładałam w wyniku doświadczeń własnych i wielu osób w moim otoczeniu, między innymi lekarzy naturalnych i innych fascynatów tematu, wspartych intensywnym czytaniem internetu, wyszukiwaniem informacji sprawdzonych, zbadanych i przetestowanych, a wykluczaniu mitów i bzdetów, które stadnie krążą jak wiadomo.

Słów wstępu musi trochę poprzedzać rzecz konkretną, gdyż decydując się na przeprowadzenie u siebie takiego oczyszczania połączonego z dość zdecydowaną zmianą stylu życia, warto byś był Kolego lub była Koleżanko przekonana do tego co robisz. Warto spytać siebie na ile istotne jest dla mnie zdrowe ciało, a co za tym często idzie i umysł, najlepiej jak to w parze idzie, bo jak jedna noga kuleje to i druga prosto nie pójdzie. Jak wychodzisz z założenia, że zdrowie to nudny temat i właściwie "na coś trzeba umrzeć" to chyba nie dla Ciebie me wersety. Nie dla wygodnickich i niesystematycznych. Chociaż tu nie do przesady, bo ja mam spontan wpisany w genom do tego stopnia, że piguły od doktorów (jak jeszcze zdarzało mi się zażywać 'dobrodziejstw' medycyny konwencjonalnej) to regularnie mogłam brać co najwyżej dwa dzionki, a potem wszystko brało w łeb, bo przecież życie się tak szybko toczy i tyle rzeczy do zrobienia! Aaaa tu zaskoczenie! Jak przygotowałam się do oczyszczania i głowę miałam już odpowiednio napakowaną po co to robię, jakie to świetne jest i zmotywowana byłam tak, że aż się jarałam żeby zacząć, okazało się, że poziom motywacji tak wzrósł, że i z systematycznością nie miałam żadnego problemu. A rzecz może potrwać ładnych kilka miesięcy.

OCZYSZCZANIE ORGANIZMU ZA POMOCĄ METOD NATURALNYCH

Plan po krótce przedstawia się tak:

1. Zrozumieć zasady zdrowego żywienia i się do nich stosować bez żalu i wyrzeczeń. Polega to na zapoznaniu się z produktami, które są dla człeka zdrowe i się ich trzymać, które są niezdrowe i o nich zapomnieć. Proste jak drut. Zasada ta opiera się na prostej tezie: społeczeństwo ma złe nawyki (często nawet nałogi) żywieniowe, które należy zrozumieć i zaakceptować jak swoje.
Ale po kolei i przejrzyście o tym w następnym poście, dziś jedynie na zakończenie słowo o pszenicy z ambony mej prywatnej poniżej wygłaszam :)

2. Nawadniać organizm - czynnik kluczowy - tak istotny, że go z żywienia wyłączam, dla podkreślenia tej ważności

3. Usunąć z otoczenia swego chemię - o tym też osobno się rozpiszę. Przygotowuję m,in. porady o zastąpieniu chemii korporacyjnej naturalnymi specyfikami, które są proste jak drut i każdy je może przygotować jak Kevin, czyli sam w domu :)

4. Jeśli jeszcze tego nie robisz, UPRAWIAĆ SPORTY - regularna, codzienna aktywność fizyczna jest kluczowa dla zdrowia każdego człowieka.

5. Oczyszczanie nerek - ma funkcję przygotowawczą do dalszych zabiegów. Ułatwiamy prace nerek, które są znaczącym kanałem wydalniczym. Jest to kuracja ziołowa - 14 dni.

6. Oczyszczanie organizmu z pasożytów wg metody Huldy Clark - 12 dni.

7. Oczyszczanie wątroby - kolejnego strategicznego kanału wydalniczego - jest to zabieg bezinwazyjnego usuwania kamieni wątrobowych - 2 dni.

8. Usuwanie z organizmu metali ciężkich za pomocą naturalnych suplementów (chlorella) - czas trwania dostosowany indywidualnie.

9. Odgrzybianie - poprzez suplementację - czas trwania dostosowany indywidualnie, ale to proces zdecydowanie najdłuższy... Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, że ma grzybice, najczęściej układu pokarmowego. Czas działać!

10. ...i jeszcze wisienka na torcie: Be happy - czyli przestań zrzędzić, a zacznij żyć pozytywnie! Nie oceniaj innych, obserwuj i doświadczaj, wyciągaj wnioski dla siebie. Dziel się dobrem.



PART (1) ŁAN czyli o PSZENICY

PSZENICA - tak, może cię to dziwić, ale to zaraza powszechna. Co z nią nie tak? Na przestrzeni 40 ostatnich lat została tak zmodyfikowana, że już nie jest tym samym chlebem powszednim co kiedyś. Ongiś karmiła, teraz wyłącznie truje i choroby powoduje. Dla bardziej dociekliwych polecam książkę w temacie (Dieta bez pszenicy - Jak pozbyć się pszennego brzucha i być zdrowym - William Davis - na polskim wydaniu z torby wystają bagietki w towarzystwie laski dynamitu) acz niezbyt nakłaniam, bo jak ktoś nie miał nigdy zapędów aby zostać lekarzem, może mieć przy lekturze napady ziewania, bo lekarz i naukowiec z doktorka niezły, ale akcja nie porywa. Najlepiej uwierzyć na słowo. W telegraficznym skrócie: Niegdyś łany falujące, człowiek zechciał dla wydajności ulepszyć, mieszał w genetyce, mieszał, kłos zrobił się opasły aby korzyści mu przysporzyć, aż się łodyga poddała i zaczęła łamać pod nowym ciężarem, ale human w swej arogancji poszedł dalej, mieszał w genach nieustająco. Pszeniczną nóżkę skrócił i pogrubił, w efekcie łany już nie są poetycko falujące, ale to problem najmniejszy. Po starej pszenicy ani śladu, a dokładniej to już tylko nazwa została. Ta hybryda została kompletnie przetransformowana w stosunku do swojej pierwotnej konfiguracji genetycznej. Nowoczesna pszenica właściwie już wcale pszenicą nie jest. To co dla oka niewidoczne w środku jest już kompletnie spieprzone, szkodzi ludzkości powodując choróbska paskudne z cukrzycą, demencją, alergiami chorobami serca, rakiem i otyłością na czele. Pszenica szkodzi nie tylko osobom z celiakią, ale dokładnie wszystkim. Pszenne produkty mają niezwykle wysoki indeks glikemiczny, powodując u nas gwałtowne skoki i spadki cukru, swoisty rollercoaster, ciągnący za sobą szereg reakcji organizmu, które go kompletnie rozchwiewają, na dłuższą metę - masakra i chorób jak w kalejdoskopie! Objawy każdy może mieć trochę inne, bo każdy jest inny, a wywali mu po prostu w najsłabszym punkcie, niestety najczęściej nie jednym.  Kolejną sprawą jest pozbawienie ziarna większości wartości odżywczych w procesach produkcyjnych. koncerny bronią swego, szerząc poglądy zdrowotności spożywania produktów pełnoziarnistych, ale jest to tylko propaganda, bo nie ma znaczenia w jakiej formie i ilości spożywasz pszenicę, skoro jest to niszczycielskie dla zdrowia ziarno. Przewiduje się już, że w niedalekiej przyszłości 80% ludności zaprzestanie spożywania pszenicy z powodu jej toksyczności.

Pszenica to też zaraza wszechobecna. Chlebek, bułeczki, wiadomo, ale jak się zaczniesz zastanawiać, to jest wszędzie!!! Zrób test idź do knajpy zjeść i spróbuj znaleźć coś bez... Łatwo nie jest. Makarony, kluchy, pierogi, ciastka, buły, bagietki, naleśniki i inne tortille, spody do pizzy, a także zasmażki, zaklepki, panierki, a już w mniej bezpośredni i wiadomy sposób, acz równie szkodliwy -syrop glukozowo-fruktozowy - robiony częstokroć nie z czego innego jak z pszenicy.

Moje własne przykłady dla poparcia przyniosę: w zdecydowanie zbyt młodym wieku zaczęłam odczuwać bolesne problemy z kręgosłupem - początkowo w krzyżu, po kilku miesiącach rozlazło się dalej, następnie na szyjny, o zgrozo i w kolanie zaczęło poważnie łupać a i w innych stawach strzykać nieprzyjemnie, ponadto miałam drętwienia kończyn: dłonie, potem całe przedramiona, stopy, do tego przemęczenie chroniczne i senność każdego dnia odbierająca radość życia, chodziłam już jak zombiak. Powędrowałam do ortopedy, a on się okazał doktorkiem nietypowym, bo mnie nie wysłał na żadne foty roentgenowskie, a powiedział tylko
- Przestań jeść pszenicę CAŁKIEM!, biały cukier oraz krowie mleko i jego przetwory.      
- Yyyyy????      
Jako że do niego trafiłam już jako kilkunastoletnia wegetarianka, pomyślałam - Yyyy, to co ja teraz będę jadła? - Ale nic to. JA nie dam rady? Przecież są warzywa w ilościach nieskończonych, strączkowce, które uwielbiam, ryże i kasze, a i przetwory z mleka owczego i koziego może nie najtańsze, ale w okresie przejściowym rzucania cow milka spełniły swoją rolę. Cukier nigdy dla mnie nie był tematem, bo nie ciągnie mnie do słodkiego wcale, ale i tak szczątkowe jego ilości w mej kuchni zastąpiłam ksylitolem. Efekt? Po dwóch miesiącach wszelkie bóle znacznie zmniejszyły się, po sześciu zanikły zupełnie! Drętwienia również ustały, a o zmęczeniu i senności - co niesłychane zupełnie zapomniałam! Po jakimś czasie zorientowałam się, że przecież kiedyś miałam taki problem, a teraz jest po prostu BOSKO! Nawet jak zarwę kilka nocek z rzędu to owszem, ciężko się rano wstaje, ale w dzień funkcjonuję zupełnie normalnie i nie chodzę z oczami na zapałki. A w pszenicznych czasach przysypiałam na siedząco czy stojąco, jak tylko chwila bezczynności się zdarzała, to się przełączałam na stand-by ;) Organizm musiał być mega obciążony - skoro się aż tak wyłączał!

Ja jestem lekkim przypadkiem, wiele jest przykładów na wyzdrowienie z poważnych chorób za sprawą pszenicznej wstrzemięźliwości, więcej w książce rzeczonego doktorka. Ale najlepiej nie czytać a wypróbować na sobie w praktyce! Polecam każdemu, bez wyjątków - nie zastanawiaj się dwa razy, bo nie ma nad czym - przestań jeść pszenicę chociaż na 2 miesiące, a sam doświadczysz pozytywnych zmian.

Alternatywy bezpszenne
1. Ziarna zbóż: jęczmień, proso, owies, ryż, żyto, sorgo i dziki ryż -mąki z tych zbóż mogą zastąpić pszenicę. Powszechne są mąki: żytnia, ryżowa, gryczana.  Pamiętaj, że żyto, jęczmień i owies zawierają gluten.
2. Inne ziarna: Amarantus, quinoa i gryka. Nie zawierają glutenu.
3. Mąki z orzechów: Mielone orzechy, np. laskowe, włoskie czy migdały są bogatym substytutem mąki pszennej. Najlepiej mielić je samemu przed użyciem, często wymagają dodania np. jajek dla uzyskania kleistej konsystencji.
4. Mąki ze strączkowych: grochowe i fasolowe, najbardziej polecam mąkę z ciecierzycy - świetnie zastępuje pszenicę, ze względu na konsystencję nie wymaga dodatku jaj, można ją też mieszać z innymi mąkami.
5. Pozostałe: skrobia kukurydziana, skrobia ziemniaczana, mąka z tapioki są świetnymi zagęszczaczami np. do sosów, a także do mieszanek przy pieczeniu.

Nie zrażaj się, to nowa przygoda! Początkowo trudno jest zmienić myślenie, ale wkrótce docenisz odkryte bogactwo zróżnicowanej diety. Na zdrowie!

Drobny druczek jest w modzie :) Żeby nie było wątpliwości - nie jestem lekarzem, piszę co wiem z różnych źródeł i literatury szeroko dostępnej, w necie i nie tylko, jak kto chce to mnie czyta, ale swym własnym rozumkiem się kieruje, ja do niczego nie namawiam :)

27 maj 2014

rzeczy w istość

Ostatnio trochę zniknęłam z bloga, byłam tak zajęta samą sobą, że zabrakło czasu na dzielenie się słowem... Ale to do nadrobienia :) Otóż wszystko zaczęło się jakieś dwa miesiące temu, trafiłam do zielarki. Powodem były jakieś drobne problemy skórne oraz ogólna chęć oczyszczenia organizmu. Proces ten zapoczątkował całkiem spore zmiany w moim życiu. Samo oczyszczanie - wyłącznie naturalnymi metodami, roślinami oraz w dużej mierze dietą (tak tak, poszłam jeszcze dalej w tej kwestii!) opiszę szczegółowo w osobnym poście. Na razie uchylę tylko rąbka tajemnicy, że efekty są genialne! Znów czuję się jak pełna energii osoba! Jakby mi ktoś powyciągał kamienie, które miałam w całym ciele, chociaż o tym wcale nie wiedziałam, póki tam były ;) Co za tym idzie intensywnie uprawiam sport, co już zaczęło powodować znaczną poprawę kondycji oraz szeroko pojętej formy ;)

Rozwój zawsze powinien obejmować wszystkie sfery, czyli nie tylko ciało, ale też umysł oraz ducha, więc w tym samym czasie, niemal samoistnie, powróciłam do tematów szeroko pojętej świadomości ;) Poniżej kilka wyimków w postaci cytatów ciekawych osóbek, polecam do zadumy i do zobaczenia w następnym poście!

Doskonałość
Ten, który zmierza dokądś, całkowicie się zatrzymuje i widzi, że nie ma żadnej drogi, którą można by iść i nie ma żadnego siebie, którego by można osiągnąć.
Tylko poprzez poznanie samego siebie może nastąpić to całkowite zatrzymanie, ta całkowita rezygnacja. Wtedy ujrzysz, że to, czym jesteś, już jest kompletne takie jakie jest, co więcej - to, że zawsze było i zawsze będzie kompletne.


Karl Renz

Tu i teraz
Żyjesz w stresie? Tak jesteś pochłonięty podróżą w przyszłość, że teraźniejszości wyznaczasz jedynie rolę pojazdu, który ma cię tam zawieźć? Stres powstaje, kiedy jesteś „tu”, ale wolałbyś być „tam”, lub będąc w teraźniejszości, chcesz przenieść się w przyszłość. Stąd rozdarcie wewnętrzne.
Czy z reguły na coś czekasz? Jak wielką część życia spędzasz na czekaniu? Istnieje czekanie krótkofalowe – w kolejce na poczcie, w ulicznym korku, na lotnisku, na umówione spotkanie, itp. Z czekaniem długofalowym mamy do czynienia, gdy ktoś czeka, aż zacznie się urlop, aż dostanie lepszą posadę, aż dzieci dorosną, aż wejdzie z kimś w naprawdę istotny związek, odniesie sukces, zarobi pieniądze, osiągnie oświecenie. Czekanie to stan umysłu, polegający na tym, że pragniesz przyszłości, odtrącając teraźniejszość. Odtrącasz to, co masz, pragniesz zaś tego, czego nie masz. Niektórzy ludzie przez całe życie czekają, kiedy wreszcie zaczną żyć.

Bądź świadomy
Jest więc niezmiernie ważne, aby być możliwie najbardziej świadomym w zwykłych sytuacjach, gdy wszystko mniej więcej gładko się toczy. Rośnie dzięki temu twoja moc, płynąca z tego, że jesteś obecny. Wytwarza ona w tobie i wokół ciebie pole energetyczne o wysokiej częstotliwości. Nic, co nieświadome bądź negatywne, żaden konflikt ani przemoc nie zdoła przekroczyć granic tego pola i w nim przetrwać, tak jak ciemność nie przetrwa w obecności światła.

Wszystko bowiem, co pokrewne jest wewnętrznemu stanowi człowieka, przyciąga on ku sobie i w swoim zachowaniu przejawia.

Wdzięczność
Życie da ci tylko takie doświadczenia, jakie najbardziej pomogą w rozwoju twojej świadomości.

Akceptacja nie akceptowalnego jest najpotężniejszym źródłem uczucia czystej wdzięczności na tym świecie.

Eckhart Tolle

Istota ludzka jest częścią całości, zwanej przez nas wszechświatem, częścią ograniczoną w czasie i przestrzeni. Doświadcza ona siebie, swoich myśli i uczuć, jako czegoś oddzielonego od całości…rodzaj optycznej iluzji jej świadomości. To błędne wierzenie jest dla nas rodzajem więzienia, ograniczającego nas do naszych osobistych pragnień i uczuć do kilku najbliższych osób. Naszym zadaniem musi być wyzwolenie z tego więzienia poprzez rozszerzenie kręgu współodczuwania tak, by objął on wszystkie żywe istoty i całą naturę w jej pięknie.

Albert Einstein


Zdolność do obserwacji bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji człowieka.

Jiddu Krishnamurti

iqkartka.pl

:) podobnie jest z przeszłością - to tylko nasze wspomnienie, myślenie o przeszłości, które dzieje się TERAZ.


 Marek Raczkowski


P.S. Koment do tematu - słowo 'rzeczywiście' często kojarzyło mi się z dosłownym znaczeniem słów składowych 'rzeczy wiście', choć lekko śmieszne, trochę nieżyciowe, bo kto używa trybu rozkazującego do rzeczy, aby wisiały ;) Dziś 'rzeczywistość' zrozumiałam jako zamianę 'rzeczy w istość' czyli w 'byt' - urzeczywistnianie to sprawianie, aby rzeczy istniały. To takie oczywiste i takie proste. I człowiek to potrafi. Z natury. Gdy w coś wierzysz, to staje się prawdą. Nawet mówi się: uważaj czego sobie życzysz, bo Ci się sprawdzi ;)

Życzę Ci POMYŚLNOŚCI :) Sam zdecyduj co to będzie!

1 mar 2014

Wyciskarka do soków - SlowJuicer - HUROM

     Nabyłam nowy gadżet. Znów mogę z całego serca polecić, bo się sprawdza, a służy zdrowiu, więc to ważny temat :)
     Jest to świetna wyciskarka z kategorii slow juicer, do soków warzywnych i owocowych. 
Powolne wyciskanie soków nie niszczy witamin z surowych produktów, jak to się dzieje przy przegrzaniu i napowietrzeniu soków w sokowirówkach z wysokimi obrotami. Wyciskarki wolnoobrotowe (tzw. ślimakowe) dzielą się na pionowe i poziome. Poziome, tzn, że mają poziomo umiejscowiony ślimak wyciskający (lub ślimaki, bo w niektórych modelach są dwa). Ich zaletą jest to, że odzyskują kilka procent więcej soku z wyciskanych produktów, niż wyciskarki pionowe, jednak nie nadają się one do wszystkiego, bo nie radzą sobie z miękkimi owocami, jak np. kiwi. Wyciskarki pionowe uważane się za bardziej uniwersalne, gdyż nadają się zarówno do twardych warzyw korzennych (marchew, seler, burak) jak i miękkich owoców (np. kiwi, truskawki), a także do wyciskania liści (np. natka pietruszki, rukola).
... a moim zdaniem "strata" tych kilku procent nie jest aż tak istotna, dlatego wybrałam pionową.


     Model, który wybrałam dla siebie, po 'dogłębnej analizie produktów na rynku' ;p to wolnoobrotowa wyciskarka HUROM HG (HU-600), technicznie to model taki sam, jak trochę tańszy HUROM HU-700, jednak mój ma metalową a nie plastikową obudowę, na czym mi zależało. Ma 80 obrotów na minutę (ciekawostka: kolejny model, właśnie wchodzący na rynek, ma 40 obr./min.), ale cena zaważyła, aby jednak nie czekać na nowinkę.
     Kolejnym plusem mojego Huroma (dzięki jego pionowej budowie) jest to, że sam "wciąga" podawane warzywa, rzadko kiedy trzeba użyć dołączonego do zestawu popychacza. W przeciwieństwie do poziomych, gdzie popychacz jest zawsze w użyciu, a ponadto proces wyciskania pochłania więcej czasu. Zajmuje mniej miejsca od poziomej na blacie kuchennym, a to na wagę złota!



     Reasumując wybrałam pionową wyciskarkę, bo jest bardziej uniwersalna, a jednocześnie szybsza. Na jutjubie można znaleźć filmiki pokazujące porównanie obu rodzajów. Dwie różne maszyny, dwóch gości, każdy ma miskę tych samych warzyw/owoców, jeden kończy i idzie odpocząć ;) drugi wciąż wpycha swoje marchewy w maszynę, potem po zakończeniu porównują ilość soku, wagę wytłoczyn oraz pokazują z czym sobie modele nie radzą, polecam zerknąć.
     Wracając do mojej zabawki - urządzenie jest bardzo ciche. Gdy miałam gości, byli zaskoczeni, że maszyna jest już włączona, bo siedząc w małym oddaleniu w ogóle jej nie słyszeli :) Lekki hałas podczas wyciskania powodowany jest jedynie odgłosami miażdżonych warzyw. Chrupanie marchewki, lub trzeszczenie, które słychać zwłaszcza przy burakach, gdyż są bardzo twarde.
Bardzo wygodne jest, iż konstrukcja urządzenia umożliwia mieszanie soków już w maszynie, wychodzi gotowy mix warzywny lub owocowy :) Natomiast jeśli się chce mieć oddzielne soki w różnych smakach, można przepłukiwać wodą w trakcie pracy maszyny, przy zmianie rodzaju soku. Czyli po opróżnieniu pojemnika z sokiem, do wciąż działającej maszyny wlewamy około pół litra ciepłej wody z kranu i po kilkunasku sekundach wypuszczamy ją i wylewamy, można zaczynać z nowym rodzajem soku :) W tym miejscu warto wspomnieć o zatyczce wylotu soku, wykonanej z wysokiej jakości chyba silikonu. Umożliwia upuszczanie ze zbiornika dowolnej ilości soku, np. do różnych szklanek, bez rozlewania, a nawet kapania.
     Pora na skomentowanie z jakimi trudnościami możemy się spotkać w czasie użytkowania. Wyciskarka czasem trochę się zapycha przy dłuższym wyciskaniu (np. po 20-30 minutach nieprzerwanej pracy, zwłaszcza z różnymi produktami) albo przy warzywach i owocach włóknistych jak burak lub ananas, wówczas trzeba rozłożyć i przepłukać elementy pod kranem. Nie oszukujmy się, przy wyciskaniu soków jest co robić, nic nie zrobi się "samo", jednak wierzcie mi, że jest z tym dużo frajdy, bo zajęcie jest w sumie przyjemne, soki przepyszne, a mycie mało uciążliwe.
     Czyszczenie urządzenia po zakończeniu jest to łatwe, bo maszyna i wszelkie jej części wykonane są z bardzo wysokiej jakości materiałów. Jak pierwszy raz dotknęłam mojej nowej zabawki, byłam w szoku, że plastikowe elementy są tak twarde, gładkie, z połyskiem i naprawdę czuje się jakość! Warto za pierwszym razem zerknąć w instrukcji jak producent sugeruje czyszczenie (kolejność i sposób), wówczas idzie to całkiem sprawnie. Dołączone do zestawu specjalne szczoteczki ułatwiają czyszczenie sitka i innych elementów z resztek.


     Przygotowanie warzyw i owoców nie jest trudne, większości nawet nie obieram, jedynie dokładnie myję, korzenne japońską szczotką do warzyw, którą dostałam gratis przy zakupie maszyny. Kroję jakkolwiek, aby się zmieściły do otworu. Grube marchewy przekrajam wzdłóż, włókniste kroję w dużą kostkę aby ułatwić maszynie zadanie. Jabłka po umyciu przekrajam prostym ręcznym przyrządem do jabłek, i wrzucam wszystko ze skórą i ogryzkami, usuwam jedynie zdrewniałe ogonki. Działa. Z moreli, śliwek czy wiśni należy usunąć pestki, ale te z granatów czy winogron to już nie problem. "Trociny" po wyciśnięciu soku są oczywiście wilgotne, ale bardzo dobrze odciśnięte. Na tyle "suche", że je wyrzucam, bo nie da się ich już do niczego użyć. Jedynie pomarańcze wyciskam po staremu, moją elektryczną wyciskarką do cytrusów. Nie, że się nie da! można!, ale wówczas nie muszę obierać, przecinam je tylko na pół.
     Powstające z wyciskarki Hurom soki nie są klarowne, nazwałabym je przecierowymi, bo są dość gęste. Hurom wyposażony jest w dwa sitka o różnych wielkościach oczek, ja używam tego z mniejszymi, ale to drugie, jak sobie wyobrażam, byłoby świetne do przygotowaniu dań warzywnych dla niemowląt. Gdy sami przygotowyjemy soki, mamy kontrolę z czego je pozyskujemy, ja staram się kupować organiczne, w końcu soki mają być zdrowe!

Przykładowe soki:
sok z ananasa, granata i marchwi
sok z jabłek, ananasa i kiwi
sok marchwiowo-bananowy (aksamitny)
sok z selera naciowego i natki pietruszki, ten rozcieńczam z marchwiowym i jabłkowym, bo sam jest bardzo "zdrowy" w smaku ;)
sok z buraków i jabłek
sok z pomidorów i papryki

     Dodatkowo soki warzywne można urozmaicać dorzucając kilka liści rukoli lub świeżych ziół, uzyskując bobatsze smaki. Można oczywiście dodać przypraw, soli, co kto lubi. Jest mnóstwo książek w temacie, a internet to już skarbnica przepisów i pomysłów! Jak potrenuję dłużej to podzielę się moimi ulubionymi przepisami na soki. Jestem wegetarianką, więc warzywa i owoce to podstawa mojej diety, a teraz mam wspaniały sprzęt do przeróbki tych produktów.
Podsumowanie mojej oceny wyciskarki HUROM HG (HU-600):
 
Zalety
  • uniwersalna, do wszelkich owoców, warzyw (twarde, miękkie, liście)
  • przemyślane rozwiązania techniczne
  • kompaktowy rozmiar, nowoczesny design
  • staranne wykończenie, wysoka jakość materiałów
  • wyjątkowo cicha praca urządzenia
Minusy
  • cena jest wysoka, ale za tym idzie jakość, więc warto 
  • soki trochę za gęste, ale można się przyzwyczaić, no i połykamy samo zdrowie :)
Ponarzekałam na koniec, a potem minusy zaargumentowałam na plus, cała ja :)

NA ZDROWIE!

24 lut 2014

ONA

Obejrzałam film "Ona" (oryg. "Her", reż. Spike Jonze, rok prod. 2013). Uważam, że jest bardzo dobry, a nawet świetny. O uczuciach, przyjaźni, istocie miłości, wielowarstwowy. Daje do myślenia. Choć początkowo wydaje się śmieszny (niektóre pomysły wydają się nawet głupawe, np. człowiek zakochany w systemie operacyjnym ;), nie bez przyczyny zaliczony do trojakiej kategorii Dramat / Komedia / Romans. Po głębszym zastanowieniu okazuje się, że traktuje o bardzo złożonch problemach, na podstawie relacji mężczyzny ze sztuczną inteligencją twórcy pokazują nam słabe i mocne strony wszelkich relacji międzyludzkich. Ponadto dość nieoczekiwanie, w czasach cyfrowych, człowiek ma już dość pośpiechu, zwalnia tempo, ma czas na zadumę nad samym sobą i osobami w jego otoczeniu. Każdy jest pozornie sam/samotny, a jednak usilnie dąży aby znaleźć kogoś mu naprawdę bliskiego jak... on sam. Film bardzo ambitny, umieszczony w lekko futurystycznym otoczeniu. Ciekawe oko kamery, kolorystyka, design. Świetna kreacji Phoenix'a, wybór głosu Scarlett Johansson również uważam za trafiony :) Polecam dla tych, którzy lubią filmy "nie-zwykłe".
Zobaczcie sami i napiszcie jaki jest Wasz odbiór tego filmu.



Na marginesie małe ostrzeżenie. Nie polecam filmu "Pompeje". Spodziewałam się tła historycznego, natomiast jest to naciągana baja miłosna między niewolnikiem-gladiatorem a "królewną"... Wszelkie sceny walki i ucieczki w warunach wybuchu góry tak mocno naciągane, że aż głupio... Poza tym płaski. Nic ciekawego...